Decyzja o zablokowaniu gigantycznych europejskich miliardów na polską armię to otwarte pójście na noże z rządem. Dla jednych to obrona wyższych wartości, dla innych po prostu polityczne harakiri. Podczas gdy prezydent z uporem maniaka stawia na ideologiczny upór, Polacy chcą realnych pieniędzy na bezpieczeństwo, co dobitnie pokazuje najnowszy sondaż.
Liczby nie kłamią. Miażdżąca ocena decyzji prezydenta
Prezydent Karol Nawrocki postawił wszystko na jedną kartę – suwerenność. Ale Polacy widzą to inaczej: dla nich to blokowanie bezpieczeństwa w niepewnych czasach. Wyniki najnowszego badania IBRiS, zrealizowanego dla telewizji Polsat News, są dla Pałacu Prezydenckiego absolutnie bezlitosne.
Oto jak obywatele oceniają prezydenckie weto wobec unijnego programu pożyczkowego na zbrojenia:
- 56,9 proc. badanych krytykuje decyzję głowy państwa.
- Aż 42,4 proc. ocenia ją "zdecydowanie źle". To niemal co drugi obywatel!
- Zaledwie 33,8 proc. ankietowanych uważa, że zablokowanie miliardów było dobrym posunięciem.
Sam prezydent przekonuje, że cała afera to celowa manipulacja rządu i gra na polaryzację. Jednak prawdziwą przepaść widać dopiero wtedy, gdy spojrzymy na to, jak głosują sympatycy poszczególnych partii.
AKPA
CZYTAJ TAKŻE: Prezydent Karol Nawrocki wygwizdany. Nagranie niesie się po sieci. Giertych już drwi: "To z podziwu"
Wyborcy w dwóch różnych światach. PiS murem za prezydentem, reszta Polski grzmi o zdradzie
Jeśli ktoś łudził się, że kwestia dozbrajania polskiej armii zjednoczy naród ponad podziałami, musiał mocno uderzyć się w głowę. Sondaż obnaża totalne zmiażdżenie decyzji prezydenta przez elektorat Koalicji Obywatelskiej i Trzeciej Drogi. Tam ponad 90 proc. wyborców wręcz grzmi o fatalnym błędzie, a politycy rządzącej koalicji wprost rzucają oskarżenia o zdradę narodową.
Zupełnie inna, alternatywna rzeczywistość panuje po prawej stronie sceny politycznej. Wyborcy Prawa i Sprawiedliwości stoją murem za głową państwa – poparcie dla weta wynosi w tym obozie zawrotne 86,5 proc. Lider partii, Jarosław Kaczyński, z pewnością zaciera ręce, publicznie chwaląc prezydenta i przekonując, że niezależność nie ma swojej ceny.
Języczkiem u wagi okazuje się w tym starciu elektorat Konfederacji, który jest wyraźnie rozdarty między suwerennością a naglącą potrzebą zbrojeń. Równo 44 proc. sympatyków tej formacji popiera weto, podczas gdy reszta kręci nosem na odrzucenie unijnej gotówki.
prezydent.gov.pl
"SAFE 0 proc." kontra unijne miliardy. Co Polacy myślą o pomyśle z NBP?
Prezydent i prezes NBP, Adam Glapiński, postanowili wyciągnąć z kapelusza własną alternatywę finansową. Ich autorski projekt o nazwie polski SAFE 0 proc. miał być cudowną receptą na zbrojenia bez zaciągania brukselskich zobowiązań. Problem polega na tym, że obywatele po prostu nie kupują tej wizji.
W starciu na argumenty, propozycja Pałacu zderza się z brutalną ścianą ekonomicznej rzeczywistości. Dosadnie podsumował to Włodzimierz Czarzasty, uderzając prosto w narrację Karola Nawrockiego o rzekomych, miliardowych zyskach banku centralnego.
Zarzucam panu kłamstwo, że Narodowy Bank Polski jest w stanie wykazać w tej chwili zysk i pan powiedział, że tam 180 miliardów jest zysku. Panie prezydencie, skumulowana strata Narodowego Banku Polskiego wynosi w tej chwili 100 miliardów złotych
Przeciwstawienie wirtualnych pieniędzy i "kreatywnej księgowości" realnym miliardom euro z Brukseli wypada dla prezydenta wyjątkowo blado. Projekt SAFE 0 proc. budzi opór aż 45,9 proc. ankietowanych, a premier Donald Tusk mistrzowsko to wykorzystał. Szef rządu publicznie zadrwił, że prezydencka propozycja to tak naprawdę "SAFE zero złotych" – i to hasło natychmiast podchwyciła ulica.
instagram.com/w-czarzasty; prezydent.pl
Plan B wchodzi do gry. Ominięcie prezydenckich zasieków
Stawka w tej politycznej wojnie na górze przyprawia o zawrót głowy. Odrzucony przez prezydenta program to gigantyczna, korzystnie oprocentowana pożyczka na blisko 185 miliardów złotych, z której lwia część miała trafić prosto do polskich fabryk zbrojeniowych. Mimo weta, Donald Tusk i szef MON, Władysław Kosiniak-Kamysz, nie zamierzają wywieszać białej flagi przed Pałacem.
Rząd z pełną determinacją uruchamia "Plan B", który polega na zręcznym ominięciu prezydenckich zasieków. Środki zostaną przyjęte pozaustawowo i przekierowane bezpośrednio do Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych. To potężny cios w wizerunek Karola Nawrockiego, zwłaszcza że za unijnym programem stanowczo opowiedzieli się najwyżsi dowódcy wojskowi, co mocno podważa autorytet Zwierzchnika Sił Zbrojnych.
Szef resortu obrony nie owija w bawełnę i zapowiada błyskawiczne działania, bez oglądania się na ideologiczne fochy głowy państwa.
Będziemy realizować plan B, ponieważ tak nakazuje polska racja stanu. Szczególnie gdy na świecie pojawiają się nowe wojny i nowe zagrożenia. Nie możemy pozostać bierni i liczyć na wyimaginowane zyski i kreatywną księgowość, które nie poprawią siły naszej armii. Nie mamy czasu na czekanie i na puste obietnice
Wygląda na to, że bitwa o miliardy dla armii wchodzi w decydującą fazę. Karol Nawrocki chciał pokazać sprawczość i siłę, ale wszystko wskazuje na to, że obywatele i generałowie zostawią go w tej krucjacie zupełnie samego.