Marcin Dorociński obejrzał konkurencyjną "Lalkę" i chwycił za telefon. Szczęka opada, gdy wyszło na jaw, co zaproponował Schuchardtowi

Marcin Dorociński obejrzał konkurencyjną "Lalkę" i chwycił za telefon. Szczęka opada, gdy wyszło na jaw, co zaproponował Schuchardtowi

Marcin Dorociński obejrzał konkurencyjną "Lalkę" i chwycił za telefon. Szczęka opada, gdy wyszło na jaw, co zaproponował Schuchardtowi

AKPA

Marcin Dorociński, który wcielił się w Stanisława Wokulskiego w kinowej adaptacji „Lalki”, obejrzał konkurencyjny serial Netfliksa. Choć w sieci natychmiast wybuchła gorąca dyskusja i porównywanie obu produkcji, aktor zamiast wojenki wybrał niezwykłą solidarność. Gwiazdor po seansie natychmiast chwycił za telefon i zadzwonił do Tomasza Schuchardta, składając mu wyjątkową propozycję.

Reklama
  • Serialowa „Lalka” powstała pod okiem Pawła Maślony. Na Netfliksie zadebiutowała 16 września 2026 roku
  • Z kolei kinowa wersja w reżyserii Macieja Kawalskiego trafiła do kin dwa tygodnie później. Jej premiera odbyła się 30 września
  • W postać Stanisława Wokulskiego wcielili się Tomasz Schuchardt w serialu oraz Marcin Dorociński w filmie
  • Dorociński po seansie zadzwonił do Schuchardta i zaproponował wspólne wywiady promujące czytelnictwo

Marcin Dorociński ocenia Wokulskiego z Netfliksa

Marcin Dorociński postanowił sprawdzić, jak z legendarnym bohaterem Bolesława Prusa poradzili sobie twórcy serialu. Produkcja zadebiutowała w połowie miesiąca i od razu wywołała poruszenie. Kinowy Wokulski podszedł jednak do dzieła kolegów po fachu z niekrytą życzliwością oraz zawodową ciekawością.

Aktor nie zamierzał ukrywać swojego entuzjazmu po zakończonym seansie. W rozmowie z dziennikiem „Rzeczpospolita” Marcin Dorociński szczerze ocenił konkurencyjną opowieść:

„Teraz zaś obejrzałem jeszcze na Netfliksie „Lalkę” Pawła Maślony. Bardzo mi się podobała” – powiedział Marcin Dorociński.

Marcin Dorocinski instagram.com/marcindorocinski

Niespodziewany telefon do Tomasza Schuchardta

Tomasz Schuchardt, który w serialu Netfliksa stworzył własną kreację kupca galanteryjnego, tuż po premierze usłyszał w słuchawce znajomy głos. Aktor nie ograniczył się tylko do obejrzenia serialu. Postanowił osobiście pogratulować twórcom projektu i przekazać im kilka ciepłych słów.

Gwiazdor kinowej wersji zdradził kulisy tego niespodziewanego kontaktu oraz pomysł, na jaki wówczas wpadł:

„Zadzwoniłem od razu do Pawła. I do Tomka Schuchardta. Miałem nawet taki pomysł, żebyśmy razem z Tomkiem udzielali wywiadów” – wyznał Marcin Dorociński.

Aktor doskonale wiedział, że podwójna obecność XIX-wiecznego klasyka w popkulturze to idealna okazja do mądrej promocji literatury. Zamiast medialnego pojedynku na ciosy i licytowania się na słupki oglądalności, Dorociński zaproponował dialog:

„Żebyśmy mogli mówić o dwóch spojrzeniach na Wokulskiego. Bo fajne jest to, że dyskutujemy o książce, która przetrwała już kawał historii” – podsumował Marcin Dorociński.

Dwie twarze Stanisława Wokulskiego

Tomasz Schuchardt i Marcin Dorociński zaprezentowali widzom zupełnie inne oblicza tej samej postaci, co momentalnie podzieliło polskich odbiorców. W serialu Maślony u boku Schuchardta jako Izabela Łęcka wystąpiła Sandra Drzymalska. Z kolei w kinowej adaptacji Macieja Kawalskiego, która weszła na ekrany pod koniec września, arystokratkę zagrała Kamila Urzędowska. W filmowej obsadzie znalazł się także Marek Kondrat, który wcielił się w Ignacego Rzeckiego. Dwa różne podejścia wzbudziły skrajne emocje, a wersja Netfliksa spotkała się z falą krytyki w internetowych wpisach celebrytów.

Serial Pawła Maślony, mimo mieszanych recenzji celebrytów, w drugim tygodniu po premierze zajął 7. miejsce w zestawieniu TOP 10 seriali nieangielskich Netfliksa na świecie. Swoim dojrzałym zachowaniem Dorociński udowodnił, że kultura nie potrzebuje sztucznie pompowanych wojenek w mediach społecznościowych. Zamiast zazdrości i rywalizacji o widza, obaj odtwórcy głównej roli pokazali klasę, której próżno szukać u internetowych ekspertów od XIX-wiecznego handlu. W końcu wylewanie pomyj w komentarzach jest znacznie mniej pracochłonne niż przeczytanie prozy Prusa.

Julia Wieniawa pręży wyrzeźbiony tył i przód w body z piercingiem. Szczęka opada na ten widok [zdjęcia]
Źródło: instagram.com/juliawieniawa
Reklama
Reklama