Katarzyna Bujakiewicz usłyszała, że wygląda "zbyt zdrowo"! Gwiazda szczerze o potwornej presji i cenie sławy

Katarzyna Bujakiewicz usłyszała, że wygląda "zbyt zdrowo"! Gwiazda szczerze o potwornej presji i cenie sławy

Katarzyna Bujakiewicz usłyszała, że wygląda "zbyt zdrowo"! Gwiazda szczerze o potwornej presji i cenie sławy

instagram.com/k.bujakiewicz

Katarzyna Bujakiewicz przez lata zmagała się z presją idealnego wyglądu, która doprowadziła ją na skraj wytrzymałości fizycznej i psychicznej. Dziś, po trudnych doświadczeniach w polskim show-biznesie, aktorka wreszcie odnalazła upragniony spokój. W wywiadzie dla magazynu Wysokie Obcasy Extra bez skrupułów rozlicza się z przeszłością.

Reklama
  • Katarzyna Bujakiewicz nigdy nie miała nadwagi
  • Mimo to regularnie nakazywano jej schudnąć
  • Aktorka zażywała niebezpieczne środki farmakologiczne hamujące łaknienie
  • Koledzy z Teatru Współczesnego w Szczecinie musieli stanowczo zainterweniować

Katarzyna Bujakiewicz wspomina początki kariery i absurdalne castingi

Katarzyna Bujakiewicz opowiedziała na łamach Wysokich Obcasów Extra o mrocznych kulisach swojej wieloletniej pracy. Jak się okazuje, początki kariery w branży filmowej wymagały od niej zmagania się z ogromną presją otoczenia. Choć aktorka zawsze była szczupła, wciąż doświadczała nacisków związanych z koniecznością odchudzania. Wielokrotnie słyszała, że jest po prostu "za duża".

Największym absurdem okazała się sytuacja z jednego z pierwszych castingów. Oczekiwania twórców zupełnie rozmijały się ze zdrowym rozsądkiem. Paradoks sytuacji polegał na tym, że choć reżyserzy Kazimierz Kutz i Jerzy Hoffman doceniali jej naturalną urodę i okrągłą twarz, inni twórcy oczekiwali zmiany sylwetki. Aktorka wspomina to dziś jako zderzenie z systemem, które na długi czas zdefiniowało jej relację z własnym ciałem. W jednym z wywiadów przypomniała powód podany wtedy przez twórcę:

Reżyserowi podobało się, jak gram, ale jego zdaniem wyglądałam zbyt zdrowo. Zaczęłam się więc odchudzać.

Katarzyna Bujakiewicz w wianku i białej sukience trzyma czarnego kota instagram.com/k-bujakiewicz

Katarzyna Bujakiewicz brała leki na odchudzanie i przeszła interwencję w teatrze

Niefortunne słowa sprawiły, że gwiazda rozpoczęła ryzykowną pogoń za upragnionym rozmiarem. Aby sprostać wymaganiom reżyserów, aktorka stosowała restrykcyjne diety. Katowała się też podczas intensywnych treningów. W najsłabszym momencie wdrożyła metody, które stanowiły realne zagrożenie dla organizmu. Zdecydowała się na zażywanie silnych środków farmakologicznych hamujących łaknienie.

Tabletki odchudzające rzeczywiście spowodowały u niej utratę wagi, ale ich cena okazała się wysoka. Codzienne funkcjonowanie stawało się coraz trudniejsze. Aktorka traciła energię potrzebną do wielogodzinnych prób, była osłabiona i permanentnie brakowało jej sił na normalne życie poza sceną. Skutki uboczne farmakologii stawały się widoczne gołym okiem, co budziło niepokój u osób z jej otoczenia.

Ważnym momentem okazała się praca w Teatrze Współczesnym w Szczecinie. Zespół teatru zauważył wyraźną zmianę w jej wyglądzie. Widoczny był też gwałtowny spadek formy. Współpracownicy widzieli, że gwiazda znika w oczach. To właśnie oni oficjalnie poprosili ją o natychmiastowe odstawienie środków wspomagających odchudzanie. Ta empatyczna interwencja kolegów ze sceny pomogła jej uniknąć najgorszego.

Piotr Maruszewski i Katarzyna Bujakiewicz scena z: Piotr Maruszewski, Katarzyna Bujakiewicz, SK:, , fot. Wojtalewicz Jarosław/AKPA

CZYTAJ TAKŻE: Wielka miłość Kasi Bujakiewicz. Mąż rzucił jej pierścionek za 5 euro i stwierdził: "Masz, miejmy to za sobą"

Nowe podejście Katarzyny Bujakiewicz do akceptacji ciała

Dziś Katarzyna Bujakiewicz prezentuje zupełnie inne podejście do swojego wyglądu. Zanim zyskała wolność od kompleksów, przeszła wyboistą drogę. Była ona pełna wątpliwości i walki z własnymi demonami. Presja nie ustała wraz z wiekiem – po urodzeniu córki i powrocie do pracy w telewizji aktorka ponownie musiała mierzyć się z komentarzami na temat swojego wyglądu i starzenia się.

Katarzyna Bujakiewicz zrozumiała jednak w końcu, że przez lata była dla siebie zbyt surowa. Punktem zwrotnym był seans komedii "Kochaj i rób, co chcesz" z 1997 roku, w której zagrała u boku Rafała Olbrychskiego. Patrząc na dawną siebie, aktorka wreszcie dostrzegła piękną, młodą kobietę, a nie "za dużą" dziewczynę, którą widziała wtedy w lustrze. Obraz na ekranie uświadomił jej, jak piękna była w rzeczywistości jej szczupła, naturalna figura.

Obecnie aktorka stawia na zdrowy styl życia. Zamiast ciągłej walki o sztuczny ideał piękna, wybiera pełną akceptację swojego ciała i dobre samopoczucie. Wewnętrzny spokój definitywnie wygrał u niej z ocenami środowiska.

Trzy gracje na pokazie pasty do zębów: Bujakiewicz, Mrozowska, Leńska. W ich outfitach zapachniało wiosną. Tu: Katarzyna Bujakiewicz w błękitach
Źródło: AKPA
Reklama
Reklama