Włodzimierz Czarzasty właśnie po raz kolejny udowodnił, że nie gryzie się w język. Wicemarszałek Sejmu podczas konferencji uderzył w czuły punkt prezydenta. Wymienił dokładnie, co jednym wetem odebrano tysiącom polskich rodzin, a niespodziewane odwołanie do prywatnego życia Prezydenta wywołało polityczną burzę.
- Karol Nawrocki zawetował ustawę o statusie osoby najbliższej. Jako powód podał ochronę wynikającą z artykułu 18 Konstytucji RP
- Włodzimierz Czarzasty ocenił publicznie, że prezydent swoim ruchem skrzywdził własne dzieci, gdyby te w przyszłości chciały żyć bez formalnego ślubu
- Nowe prawo miało ułatwić życie parom heteroseksualnym i jednopłciowym. Regulowało m.in. kwestie dziedziczenia i informacji medycznej
- Władysław Kosiniak-Kamysz stwierdził z kolei, że prezydent zablokował dobre zmiany. Wybrał czystą politykę zamiast ułatwiania obywatelom życia
Karol Nawrocki wetuje historyczną ustawę. Prezentuje argumenty o ochronie małżeństwa
Karol Nawrocki podjął właśnie decyzję, która zrujnowała nadzieje tysięcy par w całej Polsce. Głowa państwa oficjalnie zawetowała ustawę o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu oraz ustawę ją wprowadzającą. Zawetowany dokument był pierwszą w historii Polski propozycją formalizacji związków partnerskich, która zdołała przejść przez obie izby parlamentu – Sejm i Senat.
Swoje postanowienie prezydent argumentował bezpośrednim powołaniem się na artykuł 18 Konstytucji RP. Podkreślił konieczność stanowczej ochrony małżeństwa, zdefiniowanego prawnie jako związek kobiety i mężczyzny. Jasno zadeklarował, że nie poprze absolutnie żadnego rozwiązania mającego charakter quasi-małżeństwa.
Decyzja ta wywołała lawinę skrajnych emocji, zwłaszcza że skala problemu jest ogromna. Jak przekazała ministra Katarzyna Kotula, decyzja prezydenta uderza w dwa miliony osób żyjących w Polsce w związkach nieformalnych. Sam Nawrocki bronił swojego stanowiska, przypominając dawne obietnice z kampanii wyborczej:
Mówiłem w czasie kampanii wyborczej, że jestem gotowy do rozmowy o ustawie, która ureguluje status osoby najbliższej. Zawsze jednak podkreślałem, że nic, co jest quasi-małżeństwem, nie może liczyć na moje wsparcie. Podobnie jest w przypadku adopcji przez pary homoseksualne
canva.com; instagram.com/bujak_mikolaj
Włodzimierz Czarzasty uderza w czuły punkt. Wspomniał o rodzinie prezydenta
Włodzimierz Czarzasty postanowił odpowiedzieć na to stanowisko w sposób, który dosłownie wbija w fotel. Podczas sejmowej konferencji prasowej wicemarszałek bez ogródek skrytykował ten ruch, twierdząc, że uderza on w zwykłych obywateli. Zaznaczył mocno, że skrzywdzono osoby niebędące w formalnych związkach małżeńskich, które często od lat wspólnie wychowują dzieci.
Wicemarszałek wymienił konkretne korzyści finansowe i socjalne zablokowane przez weto: wspólne rozliczanie się, zwolnienie z podatku od spadków, prawo do zasiłku opiekuńczego oraz renty rodzinnej. Jak podkreślił polityk, ustawa dawała również możliwość objęcia partnera ubezpieczeniem zdrowotnym.
Słowa te to jednak zaledwie wstęp do emocjonalnej szarży. Lewicowy lider poszedł o krok dalej. Stwierdził, że weto uderza nawet w dzieci samego prezydenta, jeśli te nie wezmą w przyszłości ślubu. Takie uderzenie w prywatne tony zdarza się na Wiejskiej niezwykle rzadko i pokazuje, jak wielkie emocje budzi zablokowany projekt. Włodzimierz Czarzasty stwierdził:
Nie wiem, jak będzie wyglądała przyszłość pana dzieci. Ja mam dwójkę dzieci, córkę i syna. Córka ma małżeństwo, wzięła ślub, a syn od dziewięciu lat ma partnerkę i się kochają tak samo. Przecież ma pan rodzinę, ma pan dzieci. Przecież pana dzieci też mają prawo do życia takiego, jakie wybiorą, więc potencjalnie jakby wybrały życie poza małżeństwem, dziś ich pan skrzywdził
instagram.com/w-czarzasty
Co zawierała zawetowana ustawa o statusie osoby najbliższej
Brak podpisu prezydenta oznacza wyrzucenie do kosza dokumentu ułatwiającego tysiącom ludzi załatwianie najbardziej przyziemnych spraw. Projekt pozwalał parom heteroseksualnym oraz jednopłciowym na uzyskanie jasnego statusu prawnego bez brania ślubu. Przewidywał, że dwie pełnoletnie osoby mogą przed notariuszem zawrzeć umowę podlegającą szybkiej rejestracji w Urzędzie Stanu Cywilnego. Do umowy o wspólnym pożyciu można było dołączyć aneks zawierający testamenty obu stron.
Nowe przepisy miały odczuwalnie zmienić szarą rzeczywistość. Regulacja dotyczyła kluczowych dla bezpieczeństwa kwestii wspólności majątkowej, obowiązku alimentacyjnego oraz prawa do zajmowania mieszkania. Gwarantowała swobodny dostęp do informacji medycznej partnera, załatwiała sprawy związane z pochówkiem i dawała możliwość pełnomocnictwa w sprawach codziennego życia.
Do chóru oburzonych włączają się kolejne znane nazwiska. Władysław Kosiniak-Kamysz ocenił:
Dostęp do informacji o stanie zdrowia bliskiej osoby, wspólne rozliczanie i po prostu łatwiejsze załatwianie codziennych spraw – takie rozwiązania zawierała ustawa o statusie osoby najbliższej. Prezydent zablokował dobre zmiany. Zamiast ułatwiać ludziom życie, wybrał politykę
Techniczne ułatwienia i bezpieczeństwo w trudnych chwilach muszą ustąpić miejsca ideologicznemu betonowi. Osobliwa wizja ułatwiania życia obywatelom przez "prezydenta wszystkich Polaków" i bezwzględne ucinanie tak podstawowych praw budzi po prostu ogromny niesmak.