Skandal w Bielsku-Białej. 54-latek zaatakował dzieci w autobusie, teraz ich matka przechodzi przez piekło

Skandal w Bielsku-Białej. 54-latek zaatakował dzieci w autobusie, teraz ich matka przechodzi przez piekło

Skandal w Bielsku-Białej. 54-latek zaatakował dzieci w autobusie, teraz ich matka przechodzi przez piekło

canva.com; fb/michal-strelnikov

Skandaliczne zachowanie 54-latka w autobusie linii nr 8 wstrząsnęło Bielskiem-Białą. Mężczyzna wulgarnie wyzywał ukraińskie dzieci z powodu ich narodowości, a teraz mama jednej z ofiar musi mierzyć się z falą nienawiści, choć powinna dostać wsparcie.

Reklama
  • Sprawca to 54-letni pracownik Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego przebywający na zwolnieniu. Spółka już rozwiązała z nim umowę
  • Postawiono mu zarzuty znieważenia na tle narodowościowym oraz naruszenia nietykalności cielesnej
  • Prokuratura i władze wykluczyły prowokację ze strony dzieci – pretekstem do wybuchu były nogi oparte o fotel
  • Mama jednej z ofiar przeżywa szok z powodu skali ataków, jakie w nią uderzyły po ujawnieniu sprawy

Przebieg ataku w bielskim autobusie

Przemysław Kamiński, wiceprezydent Bielska-Białej, w oficjalnym komunikacie odniósł się do dramatycznego zdarzenia zakończonego interwencją służb policyjnych, do którego doszło w lipcu w autobusie linii nr 8. 54-letni pasażer brutalnie zaatakował słownie małoletnie dziewczynki. Pretekst do wybuchu złości ze strony dojrzałego mężczyzny był całkowicie absurdalny. Zwrócił on mianowicie uwagę jednej z nich na to, że trzymała nogi na fotelu przed nią. Dziecko zachowało się poprawnie i natychmiast zdjęło nogi.

To jednak nie uspokoiło napastnika. Mężczyzna wulgarnie wyzywał przerażone dzieci z powodu ich narodowości, kierując w stronę bezbronnych ofiar potok nienawiści. Świadkowie relacjonowali, jak zszokowane dziewczynki musiały wysłuchiwać oburzających słów. Agresor wykrzykiwał do nich:

Gówniary wyrosły na naszych pieniądzach. Zaraz się to skończy. Będziecie wyp******** tam na swoją Ukrainę

Na szczęście dziewczynki nie zostały same. Kierowca prowadzący pojazd natychmiast stanął w ich obronie. Podjął rozmowę z napastnikiem, aby odwrócić jego uwagę, a następnie wyprosił go z autobusu na najbliższym przystanku. Wiceprezydent Kamiński w swoim oświadczeniu zwrócił uwagę na ten bohaterski gest:

Chcę jednak z dumą podkreślić postawę kierowcy autobusu, który natychmiast stanął w obronie dziewczynek i wyrzucił agresora. To jest właśnie prawdziwa, empatyczna twarz naszego miasta

karol nawrocki uśmiechnięty podpisuje dokumenty'; screen z google maps z pałącem kibolskim instagram.com/bujak_mikolaj; Google Maps

CZYTAJ TAKŻE: Skandaliczne nazwy w Google Maps. Wirtualni żartownisie bezlitośnie obnażyli przeszłość Prezydenta RP

Stanowcza reakcja władz miasta i MZK

Dzięki szybkiemu śledztwu ustalono, że agresor był zatrudniony na stanowisku kierowcy w Miejskim Zakładzie Komunikacyjnym. W momencie tego skandalicznego ataku nie wykonywał jednak swoich obowiązków służbowych. Mężczyzna od dłuższego czasu nie pracował. Przebywał na świadczeniu rehabilitacyjnym lub zwolnieniu lekarskim.

Okazało się, że to nie pierwszy jego wyskok. 54-latek przebywał na zwolnieniu po incydencie sprzed roku, kiedy to zachował się niewłaściwie wobec innej pasażerki. Miejski Zakład Komunikacyjny nie czekał z wyciągnięciem konsekwencji i niezwłocznie rozwiązał umowę o pracę. Hubert Maślanka, prezes miejskiej spółki, zaznaczył, że mężczyzna "sam opowiedział się w tej sytuacji swoim zachowaniem" i odebrał firmie możliwość jakiejkolwiek obrony jego osoby.

W przestrzeni internetowej szybko zaczęły pojawiać się krzywdzące plotki, zrzucające winę na ukraińskie dzieci. Prokuratura oraz MZK kategorycznie wykluczyli wersje mówiące o prowokowaniu mężczyzny lub zakłócaniu porządku. Prezes spółki odniósł się do tych nieprawdziwych doniesień wprost:

Nie potwierdzam żadnej z wersji mówiących o wyzwiskach, opluwaniu czy zaczepianiu kierowcy. Dziewczyny nie zakłócały porządku w autobusie

Sytuacja eskalowała na tyle, że w celowniku znalazło się także samo MZK. Spółka otrzymuje wulgarne wiadomości e-mail i telefony, przez co zdecydowano o wzmocnieniu ochrony obiektów w obawie przed dywersją.

deportacja pseudowędarza odpowiedzialnego za połów suma w warszawie; wędkarze na jeziorku balaton - warszawa Fot. Straż Graniczna; x.com/nexta_polska

CZYTAJ TAKŻE: Wyłowił 20-letniego giganta w Warszawie i żywcem upchnął do bagażnika. Kilka godzin później już nie było go w kraju!

Dramat rodziny po incydencie

Organy ścigania podjęły błyskawiczne kroki prawne. Zatrzymanemu mężczyźnie postawiono zarzuty znieważenia trzech obywatelek Ukrainy, w tym dwóch małoletnich, z powodu ich przynależności narodowej. Dodatkowo odpowie za zaatakowanie jednej z nich. Podejrzany przyznał się do czynów, złożył wyjaśnienia i wyraził skruchę. Wobec 54-latka zastosowano dozór policji oraz orzeczono zakaz kontaktowania się z pokrzywdzonymi.

Wydawać by się mogło, że po ujęciu sprawcy ofiary będą mogły w spokoju uporać się z trudnymi emocjami. Rzeczywistość okazała się o wiele bardziej okrutna. Mama jednej z dziewczynek spotkała się z ogromną falą hejtu ze strony nieprzychylnych internautów. Kobieta jest w szoku z powodu nagłośnienia sprawy. Musi mierzyć się z ciężarem bezpodstawnej krytyki.

Choć powinna dostać niezbędne współczucie po tym, jak jej dziecko doświadczyło przemocy, zmuszona jest samotnie odpierać ataki w sieci. Do całej sytuacji i dramatu rodziny odniósł się przedstawiciel władz miasta, Przemysław Kamiński, podsumowując całe zdarzenie:

Agresja wymierzona w bezbronne, 11-letnie dzieci z Ukrainy to absolutny upadek ludzkiej empatii. Ofiarom tego ataku przekazuję płynące z serca wsparcie: Bielsko-Biała jest Waszym bezpiecznym domem

Syn Katarzyny Nosowskiej debiutuje na salonach z nową dziewczyną. Fani przecierają oczy: to eks znanego aktora [zdjęcia]
Źródło: AKPA
Reklama
Reklama