Stanisław Dziwisz miał złożyć zeznania 22 czerwca 2026 roku, jednak nie stawił się na rozprawie. Pełnomocnicy hierarchy tłumaczyli jego nieobecność złym stanem zdrowia, całkowicie uniemożliwiającym wizytę w sądzie. Sytuacja przybrała nieoczekiwany obrót, gdy na jaw wyszły plany zagranicznych wojaży duchownego. Cierpliwość wymiaru sprawiedliwości właśnie się skończyła, a nad głową świadka wisi widmo policyjnego doprowadzenia. Duchowny jest kluczowym świadkiem w procesie o 20 milionów złotych zadośćuczynienia, jakie za lata krzywd od archidiecezji domaga się ofiara pedofilii, Janusz Szymik.
- Kardynał nie stawił się na przesłuchaniu w cywilnym procesie wytoczonym przez Janusza Szymika
- W odpowiedzi sędzia Monika Szczepaniec-Czech zażądała wystawienia zaświadczenia od lekarza sądowego
- Janusz Szymik domaga się od Archidiecezji Krakowskiej 20 mln zł zadośćuczynienia za lata molestowania przez ks. Jana Wodniaka
- Kolejny termin przesłuchania duchownego przed Sądem Okręgowym wyznaczono na początek sierpnia
Sąd Okręgowy w Krakowie żąda twardych dowodów medycznych
Kardynał Stanisław Dziwisz został prawomocnie wezwany w charakterze świadka na posiedzenie zaplanowane w wyznaczonym na poniedziałek terminie. Duchowny miał złożyć kluczowe zeznania w procesie cywilnym, który Janusz Szymik wytoczył Archidiecezji Krakowskiej. Wyznaczone dla świadka miejsce na sali rozpraw pozostało jednak całkowicie puste.
Kuria oraz reprezentujący ją pełnomocnicy błyskawicznie podali powód absencji. Usprawiedliwiali nieobecność duchownego jego wyjątkowo złym stanem zdrowia. Sędzia Monika Szczepaniec-Czech nie zadowoliła się tak ogólnikowym wyjaśnieniem. Zaświadczenie musi wystawić uprawniony lekarz sądowy, co jest jedyną dopuszczalną formą usprawiedliwienia nieobecności świadka.
Wiki Commons
Zagraniczny wyjazd do Watykanu a deklarowana choroba
Kardynał Stanisław Dziwisz może i czuje się zbyt słabo na salę sądową, ale nie przeszkadza mu to w aktywnym życiu religijnym. Podczas czerwcowej rozprawy prawnicy archidiecezji ujawnili, że hierarcha sumiennie przygotowuje się do wyjazdu do Watykanu w lipcu 2026 roku. Jak zauważył pełnomocnik powoda, mec. Artur Nowak, w czerwcu hierarcha bez problemu brał udział w publicznych uroczystościach. Prawnik nie przebierał w słowach:
To niepoważne, że kardynał ma siłę jeździć po odpustach, a ma problem, żeby spełniać obowiązki, jakie mają zwykli ludzie
Zestawienie tych faktów wywołało natychmiastową konsternację na sali sądowej. Przewodnicząca składu uznała, że planowany zagraniczny wyjazd jest rażąco sprzeczny z deklarowaną wcześniej złą kondycją zdrowotną, mającą rzekomo przykuwać świadka do łóżka. Przedstawicielka krakowskiego sądu skwitowała całą wymówkę jednoznaczną oceną sytuacji, stwierdzając, że tego typu działania:
Nie są poważnym traktowaniem sądu
canva.com
CZYTAJ TAKŻE: Wielki bunt polskiej młodzieży rozbił system. Drastyczny spadek uczniów na katechezie - hierarchowie odpalają plan awaryjny!
Widmo policyjnego doprowadzenia i zasłanianie się paszportem
Kardynał Stanisław Dziwisz otrzymał jasny sygnał, że taryfa ulgowa właśnie dobiegła końca. Wobec braku dokumentów sąd zagroził nałożeniem grzywny. Jeśli świadek nadal będzie lekceważył wezwania, sąd weźmie pod uwagę zastosowanie najsurowszych środków i przymusowe doprowadzenie w asyście policji. Kolejny termin rozprawy wyznaczono na 3 sierpnia 2026 roku.
Zdecydowana postawa sądu wywołała błyskawiczną reakcję samego zainteresowanego. W rozmowie z serwisem wyborcza.pl emerytowany metropolita postanowił odnieść się do swojej sytuacji prawnej. Hierarcha, zamiast skupić się na faktach, zaczął wyliczać swoje przywileje, wspominając o posiadaniu paszportu dyplomatycznego – jakby ten dokument dawał mu immunitet od mówienia prawdy przed sądem.
Chciałbym, żeby szanowano i zrozumiano sytuację kardynała w Polsce i Kościele powszechnym. Jestem za prawdą, ale też muszą być spełnione warunki. Przypominam, że mam paszport dyplomatyczny watykański i polski
Ostrzeżenie o możliwej wizycie funkcjonariuszy policji najwyraźniej mocno dotknęło świadka, który bronił się kolejnym stanowczym oświadczeniem:
Szanuję prawo, ale żądam szacunku dla kogoś, kto przez lata służył Polsce i Kościołowi
Mecenas Nowak podkreślił z kolei, że przed krakowskim sądem każdy jest równy, niezależnie od purpury. Prawnik skwitował to dosadnie:
Na sądzie absolutnie nie robi wrażenia efekt aureoli kardynała