Zbigniew Ziobro znów wywołał prawdziwą burzę, znikając z radarów organów ścigania. Były minister sprawiedliwości, oskarżony w głośnej aferze Funduszu Sprawiedliwości, przez pewien czas ukrywał się na terenie Węgier. Sytuacja zmieniła się jednak diametralnie po ostatnich politycznych przetasowaniach w Budapeszcie. Mężczyzna pospiesznie spakował walizki, a jego nowa zagraniczna lokalizacja wyszła na jaw przez komiczną wpadkę.
List gończy za Zbigniewem Ziobrą i afera Funduszu Sprawiedliwości
Zbigniew Ziobro zniknął z radarów śledczych w atmosferze wielkiego skandalu. Warto przypomnieć, że 6 lutego 2026 roku Prokuratura Krajowa wydała komunikat informujący, iż wobec byłego ministra wydano list gończy. Sprawa ma bezpośredni związek z potężnym śledztwem dotyczącym nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości. Śledczy postawili byłemu członkowi rządu aż 26 zarzutów, co doskonale tłumaczy jego nagłą chęć do długich, zagranicznych podróży.
Miejsce pobytu podejrzanego Zbigniewa Ziobry jest nieznane. Nie przebywa on pod żadnym znanym adresem w kraju. W mediach wprost wskazuje, że intencjonalnie unika uczestnictwa w czynnościach procesowych w charakterze podejrzanego.
Powyższe oświadczenie, które opublikowała Prokuratura Krajowa, nie pozostawiło złudzeń co do unikania odpowiedzialności przez poszukiwanego. Organa ścigania zmuszone były rozszerzyć działania, by namierzyć sprytnego uciekiniera. Szybko jednak okazało się, że postanowił on szukać azylu u zagranicznych sojuszników, znikając bez śladu na długie tygodnie. Sytuację dodatkowo skomplikował i przyspieszył wydany 5 maja Europejski Nakaz Aresztowania (ENA), który mocno zacisnął pętlę wokół poszukiwanego polityka.
x.com/pm_viktororban
Ośrodek zdrowia na Węgrzech i zmiana politycznego klimatu
Zbigniew Ziobro, wpierw miał szukać schronienia na południu. Węgierski raj nie okazał się jednak wieczny, a sielanka szybko dobiegła końca. Jak się wkrótce okazało, by utrzymać się w ukryciu, współpracujący z nim Marcin Romanowski mieszkał u pracownika węgierskiego Fideszu. W kwietniu 2026 roku na Węgrzech odbyły się wybory parlamentarne, które przyniosły niespodziewane trzęsienie ziemi na tamtejszej scenie politycznej. Nowy lider Peter Magyar, dzień po wyborach, nie szczędził złośliwości pod adresem nieproszonych gości z Polski, co zacytowali zachwyceni dziennikarze.
Sugerowałem im już wcześniej, żeby nie chodzili do Ikei i nie kupowali mebli, bo nie zostaną tu długo.
Słowa Magyara okazały się prorocze, a wydarzenia nabrały błyskawicznego tempa. W sobotę 9 maja 2026 roku parlament węgierski oficjalnie wybrał Petera Magyara na urząd premiera Węgier. Według informacji serwisu wpolityce.pl przytaczanych przez Goniec.pl, przerażony widmem ewentualnego wydania śledczym, Zbigniew Ziobro jeszcze tego samego dnia pośpiesznie opuścił terytorium tego państwa. Z pewnością musiał żałować nieodpakowanych jeszcze kartonów ze szwedzkimi regałami.
instagram.com/magyar_peter_official_the_man
Wpadka z VPN i lokalizacja konta Zbigniewa Ziobry w Stanach Zjednoczonych
Zbigniew Ziobro najwyraźniej przeliczył się w swoim planie ucieczki, który posypał się przez szkolny błąd. Tuż po majówce w maju 2026 roku internauci zauważyli kuriozalną wpadkę. Lokalizacja kont Zbigniewa Ziobry oraz współpracującego z nim Marcina Romanowskiego na platformie X (dawniej Twitter) nagle zaczęła wskazywać Stany Zjednoczone. Dodatkowo przy oznaczeniu miejsca dumnie widniał symbol ostrzegawczy informujący o korzystaniu z usługi VPN, co natychmiast obśmiano we wszystkich mediach społecznościowych.
Internetowe śledztwo i wpadka z VPN po kilku dniach znalazły potwierdzenie w twardych faktach. Z doniesień medialnych opartych na ustaleniach Telewizji Republika i serwisu wpolityce.pl opublikowanych w niedzielę 10 maja 2026 roku wynika, że poszukiwany znajduje się już za oceanem. Zbigniew Ziobro ma przebywać obecnie w Stanach Zjednoczonych, do których miał wjechać bez najmniejszego problemu na podstawie wizy. Wygląda na to, że polityk zapomniał zamazać cyfrowe ślady, przez co jego amerykański sen o idealnej kryjówce legł w gruzach szybciej, niż ktokolwiek się spodziewał.