Ilona Felicjańska po rocznej, zamkniętej terapii uzależnień wylądowała prosto w dżungli. Gwiazda, która jeszcze niedawno walczyła z demonami w chrześcijańskim ośrodku, teraz musiała zmierzyć się z brutalnym reality show Królowa przetrwania. Za decyzją o udziale w telewizyjnej produkcji stały jednak nie tylko ambicje, ale dramatyczna ucieczka z toksycznej relacji z mężczyzną "bez niczego".
Napięcia w "Bombowych babach". Ilona Felicjańska w ogniu krytyki młodszych gwiazd
W nowym formacie TVN7, jakim jest telewizyjny reality show, atmosfera mrozi krew w żyłach. Ilona Felicjańska została liderką drużyny Bombowe baby i niemal od razu weszła na wojenną ścieżkę z młodszym pokoleniem gwiazd internetu. W sieci wrze, bo podczas jednego ze spięć Felicjańska bez żenady uciszyła młodszą koleżankę, gdy twórczyni Natalia Sadowska Natalisa próbowała opowiedzieć o swojej trudnej przeszłości.
Internauci nie mają litości dla zachowania starszej gwiazdy. Ostatecznie na planie spotkały się kobiety o bardzo mocnych, wybuchowych charakterach. Pozostałe uczestniczki Królowej przetrwania to między innymi Karolina Pajączkowska, Dominika Rybak oraz Monika Jarosińska. Czy walka o pozycję przed kamerami warta była takich awantur?
Podlewski/AKPA
Zarobki Ilony Felicjańskiej w Królowej przetrwania. Modelka gorzko o wynegocjowanej stawce
Kiedy emocje na planie sięgają zenitu, widzowie wciąż pytają o jedno: ile zarobiła Ilona Felicjańska w Królowej przetrwania? Sama zainteresowana wyznała bez ogródek prawdę w formacie Galaktyka Plotek podcast. Wcześniej szczera do bólu gwiazda rozliczała się z przeszłością w audycji Bez Maski Małgorzata Rozenek-Majdan. Celebrytka nie owijała w bawełnę i wprost przyznała, że zarobki gwiazd w tym programie pozostawiły u niej spory niedosyt.
Wiesz co, w tym momencie wiem, że powiedziałam zdecydowanie za mało, ale tak. No to jest program, za który dostaje się pieniądze, tylko nigdy nie wiesz, jaka to jest kwota wystarczająca
Z jednej strony celebrycki blask fleszy i medialny rozgłos, a z drugiej gorzkie rozczarowanie finansowe. Czy gwiazda uciekająca przed dawnym życiem miała w ogóle czas i siłę na twarde negocjacje ze stacją?
"Uciekłam bez niczego, ale żywa". Pieniądze z show pomogły jej stanąć na nogi
Prawdziwe powody przyjęcia tej propozycji są absolutnie wstrząsające. Dla Ilony Felicjańskiej to nie był tylko kolejny program rozrywkowy, ale dramatyczna walka o fizyczne przetrwanie poza toksycznym związkiem. Zarobki Ilony Felicjańskiej z telewizji dosłownie wyciągnęły ją z życiowego piekła. Była to desperacka próba zdobycia jakichkolwiek środków do życia po tym, jak dobiegła końca jej terapia uzależnień, a ona sama ratowała się przed oprawcą.
Dla mnie była to kwota, która pomogła mi stanąć na nogach, bo ja kolejny raz uciekłam z relacji z mężczyzną bez niczego, ale uciekłam żywa. Uciekłam po to, aby się ratować, aby wyjść z bardzo dużego bagna, w jakie pozwoliłam sobie spaść
Ten jeden szczery cytat zmienia wszystko. Nagle to, co na ekranie wyglądało jak przepychanki celebrytek w egzotycznej dżungli, okazuje się jedynym kołem ratunkowym w najgorszym życiowym koszmarze. Kto by pomyślał, że za uśmiechami przed kamerami kryje się tak potężny dramat?
Początkowo powiedziała "nie". Producenci musieli ją długo namawiać
Co najbardziej zaskakujące, na samym początku Ilona Felicjańska kategorycznie odrzuciła ofertę udziału w produkcji. Była wyczerpana show-biznesem, zgiełkiem stolicy i ciągłym ocenianiem przez pryzmat dawnych błędów.
Ja powiedziałam zdecydowanie nie, jak usłyszałam, o co chodzi, ponieważ to już był taki moment, gdzie ja faktycznie byłam zmęczona tym życiem, mieszkaniem w Warszawie, show-biznesem, funkcjonowaniem w mediach. Bo to nie jest łatwe, takie życie na forum publicznym
Producenci reality show nie zamierzali jednak odpuszczać. Uderzyli w najczulszy punkt – przekonali ją, że swoim udziałem może pokazać widzom zupełnie inną perspektywę i zainspirować kobiety, które znalazły się na życiowym zakręcie.
Dostałam propozycję, tuż po tym, jak kończyłam roczną terapię zamkniętą, terapię uzależnień w chrześcijańskim ośrodku. I powiedziałam: Nie. Po czym oni powiedzieli: No niech się pani zastanowi, bo być może pani udział jest potrzebny. Być może warto jest pokazać inny punkt widzenia. I to mnie przekonało, chociaż teraz, patrząc na to, co się dzieje dookoła, moja obecność tam jest nieoczywista
Ostatecznie postawiła wszystko na jedną kartę i weszła do gry. Czy pokazanie publiczności swojego "innego punktu widzenia" ostatecznie zrekompensowało jej ten potężny stres przed całą Polską?