Przełom w śledztwie dotyczącym wypadku Barona? Jeden szczegół zaważy na jego przyszłości

Przełom w śledztwie dotyczącym wypadku Barona? Jeden szczegół zaważy na jego przyszłości

Przełom w śledztwie dotyczącym wypadku Barona? Jeden szczegół zaważy na jego przyszłości

instagram.com/alekbaron,Informacje na gorąco Powiat Piaseczyński/Facebook

Aleksander Milwiw-Baron oraz pozostali uczestnicy głośnego wypadku w Słomczynie zostali już oficjalnie przesłuchani przez śledczych. Jak udało się ustalić redakcji Pudelka, mimo zderzenia z motocyklistą, prokuratura na ten moment nie postawiła nikomu zarzutów. Wiemy, co dalej ze śledztwem i od czego zależą ostateczne decyzje w tej sprawie.

Reklama

Przesłuchania po wypadku w Słomczynie. Co zeznał Aleksander Milwiw-Baron?

Aleksander Milwiw-Baron  od tygodnia jest na ustach wszystkich. Powód wbija w fotel. Chodzi o groźny wypadek, który wydarzył się pod Warszawą. Do zderzenia doszło 12 kwietnia w Słomczynie. Na jednej z lokalnych dróg samochód marki Jetour uderzył w motocykl. Szybko okazało się, że za kierownicą potężnego auta siedział 42-letni Aleksander Milwiw-Baron, który podróżował z dzieckiem. Z kolei poszkodowany 37-letni motocyklista z obrażeniami trafił do szpitala. Placówkę medyczną zdążył już na szczęście opuścić.

Dla bliskich artysty, w tym jego ex partnerki, którą jest Sandra Kubicka, to czas ogromnych nerwów. Kilka dni temu sam Baron nie zaprzeczył medialnym doniesieniom, ale twardo odmawiał komentarzy. Postępowaniem zajęła się oficjalnie Prokuratura Rejonowa w Piasecznie. Rzecznik Piotr A. Skiba przekazał najnowsze informacje. Z jego słów jasno wynika, że śledczy nie tracą czasu i kluczowe zeznania zostały już zebrane.

Prokuratura Rejonowa w Piaseczne informuje, że w toku prowadzonych czynności procesowych przesłuchano już uczestników zdarzenia, a zgromadzony materiał dowodowy jest poddawany bieżącej analizie merytorycznej.

wypadek Barona Informacje na gorąco Powiat Piaseczyński/Facebook

Prokuratura Piaseczno o zarzutach. Dlaczego nikt nie jest podejrzany?

Wypadek Barona rozgrzał sieć do czerwoności. Internauci błyskawicznie wydali własne wyroki. Rzecznik prokuratury ucina jednak internetowe spekulacje i podaje czyste fakty. Śledztwo prowadzone jest w kierunku art. 177 § 1 kk (spowodowanie wypadku komunikacyjnego), ale toczy się w fazie "in rem". To prawnicze określenie oznacza, że sprawa dotyczy samego faktu zdarzenia. Z rąk prokuratury nie padły żadne oskarżenia. Ani Aleksander Milwiw-Baron, ani 37-letni motocyklista nie usłyszeli zarzutów.

Na obecnym etapie postępowanie pozostaje na etapie in rem, co oznacza, że do tej pory nikomu nie przedstawiono zarzutów i nikt nie posiada statusu podejrzanego. Dalszy bieg postępowania oraz ostateczna kwalifikacja prawna czynu uzależnione są od treści opinii biegłego z zakresu medycyny sądowej. Stosowna ekspertyza zostanie sporządzona niezwłocznie po uzyskaniu kompletnej dokumentacji medycznej z placówki szpitalnej i przekazaniu jej powołanemu biegłemu.

Teraz kluczowa będzie dokumentacja ze szpitala. Wszystko zależy od chłodnej oceny biegłego z zakresu medycyny sądowej. To właśnie od jego opinii zależy, czy ktokolwiek usłyszy zarzuty z art. 177 § 1 kk. Dodatkowo Prokuratura Rejonowa w Piasecznie podejmuje działania, by zabezpieczyć zapisy z monitoringu. Dopiero ekspertyza lekarska i nagrania wideo zdecydują, kto zawinił i jakie poniesie konsekwencje.

Aleksander Baron chwali się wspólną sesją z synem i wbija szpilę Kubickiej. Tak teraz wygląda Leonard
Źródło: instagram.com/alekbaron
Reklama
Reklama