Dramatyczne sceny na spektaklu Kurdej-Szatan. Nagłe zatrzymanie krążenia, reanimacja i cud, który uratował życie

Dramatyczne sceny na spektaklu Kurdej-Szatan. Nagłe zatrzymanie krążenia, reanimacja i cud, który uratował życie

Dramatyczne sceny na spektaklu Kurdej-Szatan. Nagłe zatrzymanie krążenia, reanimacja i cud, który uratował życie

AKPA

Wystarczyła chwila, by radosny "Karnawał warszawski" zmienił się w scenę jak z najgorszego koszmaru. Gdy Barbara Kurdej-Szatan usłyszała przeraźliwy krzyk z widowni, wiedziała już, że to nie jest element scenariusza. Aktorka po miesiącach przerywa milczenie i wyznaje bez ogródek kulisy walki o życie, która trwała 20 minut.

Reklama

Zatrzymanie akcji serca na widowni. Prawda mrozi krew w żyłach

Barbara Kurdej-Szatan i Helena Englert grały swój dynamiczny dialog na scenie. Początkowo myślały, że dziwne szmery to tylko głośni widzowie. Zdarza się to przecież w teatrze niezwykle często. Zaledwie kilkanaście sekund później padło jednak hasło, którego boi się każdy aktor: "potrzebny lekarz".

To, co gwiazdy zobaczyły na widowni, mrozi krew w żyłach. Starszy mężczyzna siedział w całkowitym bezruchu. Wokół niego wybuchła potężna panika. Spektakl "Karnawał warszawski" i gra aktorska natychmiast przestały mieć jakiekolwiek znaczenie.

Podczas naszego dialogu zaczęłyśmy słyszeć szmery na widowni. Początkowo zdezorientowane, kontynuowałyśmy. Zdarza się, że ludzie rozmawiają… trzeba grać dalej. Ale nagle usłyszałyśmy: potrzebny lekarz. Natychmiast przerwałyśmy spektakl, zobaczyłyśmy na widowni starszego pana, siedział w bezruchu z zamkniętymi oczami, obok ludzie przerażeni

Barbara Kurdej-Szatan w beżowym płaszczu na scenie Fot. Marcin Gadomski/AKPA

Studenci Akademii Pożarniczej ruszyli na ratunek. To nagły zwrot akcji

Kiedy u jednego z widzów doszło do pełnego zatrzymania akcji serca, sytuacja wydawała się wręcz beznadziejna. Wtedy nastąpił przełom, który dosłownie wbija w fotel. Los chciał, że strażacy nie musieli udawać – musieli ratować. W komedii jako statyści w mundurach występują bowiem prawdziwi studenci Akademii Pożarniczej.

Marcel, Szymon oraz Paweł błyskawicznie zrzucili teatralne maski. Zamiast odgrywać zaplanowane role, rzucili się na pomoc. Strażacy z impetem wkroczyli do akcji w swoim prawdziwym, życiowym powołaniu.

Natychmiast akcję ratowniczą podjęli nasze chłopaki ze Straży Pożarnej! Piszę nasze chłopaki – bo studenci Akademii Pożarniczej grają z nami w spektaklu! Są na każdym spektaklu, grają Strażaków, wymieniają się. Podczas tego konkretnego spektaklu byli Marcel, Szymon i Paweł

Barbara Kurdej-Szatan z zasmuconą miną siedzi obok Rafała Szatana AKPA

Reanimacja w teatrze. Sekundy, które trwały wieczność

Rozpoczęła się mordercza walka. Sekundy zamieniały się w minuty. Tłum zamarł. Strażacy nie odpuszczali. Pełna reanimacja na spektaklu trwała niewyobrażalnie długo. Młodzi bohaterowie prowadzili uciski klatki piersiowej bez ułamka sekundy wytchnienia.

Przerwany spektakl zamienił się w milczącą salę operacyjną. Kiedy na miejsce wreszcie dotarło pogotowie, stało się to, na co wszyscy liczyli. Dzięki błyskawicznej reakcji akcja serca u pacjenta wróciła. Mężczyzna trafił ostatecznie z OIOM-u na kardiologię, a strażacy uratowali życie widza.

Panu z widowni zatrzymała się akcja serca. Nasi dzielni Strażacy reanimowali Pana przez 20 minut zanim przyjechało pogotowie, nieprzerwanie. Akcja serca wróciła, uratowali temu człowiekowi życie! Gdyby nie oni, gdyby nie ich odwaga, natychmiastowe działanie, wiedza i opanowanie - Pan by nie przeżył. To był cud! Że stało się to akurat podczas tego spektaklu, w którym akurat trzech dzielnych Strażaków bierze udział. Kilka dni później dostaliśmy informację, że przeniesiono Pana z oiomu na kardiologię i że stan jest stabilny

Barbara Kurdej-Szatan w long bobie i khaki stylizacji fot. Kurnikowski/AKPA

Internauci we łzach. Ten jeden szczegół zmienia wszystko

Informacja o zdarzeniach w warszawskim Teatr Komedia szybko rozgrzała sieć do czerwoności. Ludziom dosłownie opada szczęka. Internauci są najmocniej poruszeni niewiarygodną skromnością ratowników. Ci młodzi chłopcy ocalili ludzkie życie, a potem z pełnym profesjonalizmem po prostu wrócili do grania swoich ról, jak gdyby nigdy nic.

W komentarzach nie brakuje mocnych słów uznania. Fani piszą wprost:

Duma i szacunek!

Brawa dla chłopaków. Uff, jakie szczęście, że wszystko skończyło się dobrze

Do oklasków dla studentów dołączyła reszta obsady. Na scenie tego wieczoru znajdował się również Artur Chamski, który nie krył ogromnych emocji po dramatycznych przeżyciach.

Chłopaki, tamten dzień zapamiętam do końca życia , jesteście najlepsi. To zaszczyt pracować z wami na jednej scenie

Zdarzenie pokazuje, że rzeczywistość bywa bardziej wstrząsająca niż fikcja. Nawet w produkcjach takich jak "Szpital św. Anny TVN", w którym obecnie występuje Barbara Kurdej-Szatan, ciężko o bardziej trzymający w napięciu i zarazem wzruszający scenariusz.

Barbara Kurdej-Szatan mieszka w chmurach niczym księżniczka. Widoki zwalają z nóg
Źródło: instagram/Barbara Kurdej-Szatan
Reklama
Reklama