Zbigniew Ziobro jako duchowny na ambonie zamiast polityka w ławach sejmowych? Choć dziś brzmi to jak scenariusz z alternatywnej rzeczywistości, niewiele brakowało, by były minister sprawiedliwości założył koloratkę. Ta informacja do dziś wywołuje zaskoczenie i swego czasu wywołała lawinę komentarzy, których polityk z pewnością wolałby nie słyszeć. O jego losie zadecydował jeden zaskakujący szczegół, o którym znany działacz opowiedział z rozbrajającą szczerością.
Dlaczego Zbigniew Ziobro nie został księdzem? Rodzinna tradycja i marzenie babci
W polskiej sferze publicznej Zbigniew Ziobro dał się poznać jako bezkompromisowy gracz, który rzadko bierze jeńców. Jednak w młodości jego ścieżka życiowa mogła potoczyć się w zupełnie innym, znacznie bardziej uduchowionym kierunku. Jak się okazuje, powołanie Zbigniewa Ziobry było w jego domu tematem niezwykle poważnym, a patriotyczne wychowanie robiło swoje. Z uwagi na fakt, że w rodzinie polityka było aż trzech duchownych, ten krok wydawał się wręcz naturalny.
Babcia polityka gorąco marzyła o tym, aby jej wnuk również wybrał tę uświęconą drogę. Młody Zbigniew na poważnie rozważał więc wstąpienie w szeregi duchowieństwa i interesowało go seminarium duchowne. Szokująca prawda wyszła na jaw w opublikowanym przed laty wywiadzie dla Dziennika. To właśnie tam ówczesny poseł PiS wyjawił swój uroczy, bardzo ludzki sekret, a ten jeden szczegół zmienił wszystko.
Pochodzę z rodziny, w której uzyskałem patriotyczne wychowanie. Miałem w rodzinie trzech księży. Babcia też chciała, bym został księdzem, ale mnie się bardzo podobały dziewczyny
facebook.com/ziobropl
Biskup Ziobro i kazania porywające tłumy? Beata Kempa i Arkadiusz Mularczyk o powołaniu kolegi
Kiedy temat niedoszłego kapłaństwa trafił do mediów, polityka na chwilę zeszła na dalszy plan, a partyjni współpracownicy puścili wodze fantazji. Beata Kempa wyznała bez ogródek, że charyzma lidera z łatwością przyciągałaby tłumy wiernych. Choć przyznała, że wizualnie trudno jej to sobie wyobrazić, zupełnie nie gryzła się w język, oceniając jego szanse na błyskotliwy sukces w hierarchii kościelnej. Wyobraźnia podpowiadała jej scenariusze pełne niesamowitego rozmachu.
Mam bujną wyobraźnię, ale Ziobry w czarnej sutannie i z koloratką pod szyją nie jestem sobie w stanie wyobrazić. Zbyszek jest jednak bardzo konkretnym politykiem, dlatego przypuszczam, że jego kazania mogłyby się cieszyć dużą popularnością. (...) Przypuszczam też, że szybko zostałby biskupem
Z kolei inny polityczny współpracownik uderzył w nieco bardziej wzniosłe tony. Wypowiedź Arkadiusza Mularczyka o niedoszłym duchownym malowała obraz kapłana, który idealnie wpisywałby się w wielowiekową polską tradycję. Dla niego ewentualna kariera duchowna dawnego ministra sprawiedliwości byłaby po prostu naturalną kontynuacją historycznych postaw.
Potrafię sobie wyobrazić Zbigniewa Ziobrę jako księdza. Gdyby zdecydował się pójść tą drogą, na pewno zostałby dobrym duchownym. W historii było wielu księży patriotów, którzy głęboką wiarę łączyli z miłością do ojczyzny
canva.com
CZYTAJ TAKŻE: Skandal w Lublinie. Ksiądz w stanie wskazującym pędził w nocy do McDonald's. Internauci bez litości: "Wstyd na całe miasto"
Areszt wydobywczy na plebanii. Joanna Senyszyn nie miała litości dla Zbigniewa Ziobry
Gdzie prawica widziała natchnionego kapłana z charyzmą, tam opozycja dostrzegała materiał na bezwzględnego inkwizytora. Jeśli ktoś myślał, że polityczna opozycja podejdzie do tematu z miłosierdziem, był w grubym błędzie. Joanna Senyszyn w swoim stylu "zgasiła" wizję świętobliwego Ziobry, kreśląc scenariusz, od którego wiernym mogłyby zadrżeć ręce.
Jej cięty komentarz dosłownie wprawia w osłupienie i nawet po latach wywołuje niepowstrzymany uśmiech na twarzy. Była posłanka nie miała najmniejszego zamiaru bawić się w kurtuazję i zaserwowała wizję kościelnego terroru, która do dziś rozgrzewa internet. Przewidywała, że polityczny instynkt śledczego błyskawicznie dałby o sobie znać już w konfesjonale.
Dla polityki byłoby dużo lepiej, gdyby Ziobro został księdzem. Obawiam się jednak, że terroryzowałby wiernych z ambony. Pewnie też nie dawałby rozgrzeszeń, węszył i szukał grzeszników, przesłuchiwał na spowiedzi. Zaś na plebanii zrobiłby areszt wydobywczy!
Życie prywatne polityków często kryje w sobie takie zaskakujące, alternatywne scenariusze. Ostatecznie pociąg do dziewczyn wygrał z rygorystycznym celibatem, a zamiast bicia w dzwony, polityk wybrał domowe ognisko. Jego wybranką ostatecznie została Patrycja Kotecka, a z perspektywy czasu założenie rodziny i doczekanie się dwóch synów okazało się strzałem w dziesiątkę. Puentę do tej historii napisał zresztą sam Kościół piórem znanego duchownego, ks. Janusza Koplewskiego.
Lepiej, że został politykiem