Tylko najbliżsi współpracownicy wiedzieli, co działo się przed kamerami, gdy nagle podeszli do nich funkcjonariusze. Telewizja Republika natychmiast podniosła alarm o rzekomym zatrzymaniu swojego czołowego prezentera. Michał Rachoń miał zostać osaczony przez służby przed siedzibą Służby Kontrwywiadu Wojskowego w Warszawie. W sieci natychmiast zawrzało, a wściekli fani stacji w komentarzach piszą wprost o ataku na wolne media i cenzurze. Zupełnie inny obraz sytuacji wyłania się jednak z oficjalnych raportów mundurowych. Co tak naprawdę wydarzyło się na ulicy Oczki 1 i dlaczego ta sprawa budzi aż tak gigantyczne emocje?
"To jest skandal!" Ekipa TV Republika grzmi o osaczeniu. Rachoń mówi o tajemnicy
Wtorek, 17 marca, zapowiadał się jak standardowy dzień zdjęciowy przed budynkiem SKW w Warszawie. To właśnie tam Michał Rachoń wraz z ekipą realizował nagrania do najnowszego materiału, jakim jest serial dokumentalny "Zgoda". Zwykła praca na planie nagle przerodziła się jednak w medialną burzę, gdy w sieci zawrzało po dramatycznym wpisie stacji. Czołowi publicyści uderzyli w najwyższe tony, publikując w mediach społecznościowych oświadczenie, które dosłownie wbiło w fotel sympatyków redakcji.
Pilne! Skandal! SKW i policja osaczyła Michała Rachonia i chcą przejąć nagrania! Funkcjonariusze zatrzymali ekipę Telewizji Republika i próbują wymusić wydanie materiałów nagranych do najnowszego serialu dokumentalnego 'Zgoda'
Sam prezenter szybko odniósł się do tych szokujących doniesień. Michał Rachoń nie gryzie się w język i stawia twarde warunki, kategorycznie odmawiając wydania zarejestrowanych na kartach pamięci plików. Dziennikarz przyznał, że na miejscu widniał
napis w kilku językach, który mówi o tym, że nie można nagrywać budynku
ale od razu ostro skwitował to stwierdzeniem:
Ale nie ma tam podstawy prawnej
Jak podkreślił, policjanci
zachowywali się bardzo grzecznie
lecz powołanie się na ochronę źródeł było dla niego absolutnym priorytetem. To jednak dopiero początek tej intrygującej historii.
Poinformowaliśmy funkcjonariuszy, że żadnych nagrań nie będziemy udostępniać służbom, że jeżeli służby będą chciały w jakikolwiek sposób zwrócić się do TV Republika, to szefostwo podejmie decyzję, czy będziemy je pokazywać. Śledztwo, które prowadzi nasza stacja, jest objęte tajemnicą dziennikarską
fot. Gałązka/AKPA
Policja ucina spekulacje i publikuje oświadczenie. "Żadna osoba nie została zatrzymana"
Kiedy w sieci trwała już regularna wojna na słowa, służby sprowadzają redakcję na ziemię. Chłodny komunikat policji wbija szpilę w narrację o zatrzymaniu, całkowicie odwracając perspektywę całego zajścia. Z relacji mundurowych jasno wynika, że interwencja policji przy ulicy Oczki 1 była jedynie rutynową procedurą, wywołaną po konkretnym zgłoszeniu od administratora budynku. Interwencja policji od początku miała charakter sprawdzający, co kategorycznie dementuje doniesienia o pozbawieniu wolności.
W sprawę błyskawicznie zaangażowała się oficerka prasowa, która wydała krótki, ale niezwykle stanowczy komunikat. Asp. Małgorzata Gębczyńska postanowiła uciąć wszelkie teorie spiskowe jednym, bardzo konkretnym oświadczeniem. Wynika z niego, że o faktycznym zatrzymaniu dziennikarza nie mogło być mowy.
Funkcjonariusze na miejscu przeprowadzili czynności polegające na wylegitymowaniu osoby wskazanej przez administratora budynku jako osoby rejestrującej kamerą obiekt SKW. Podczas interwencji we wskazanym dniu i miejscu nie została zatrzymana żadna osoba. W przedmiotowej sprawie w Komendzie Rejonowej Policji Warszawa III prowadzone są czynności wyjaśniające w sprawie o wykroczenie
Mundurowi postawili więc sprawę jasno: to tylko wylegitymowanie i wstępne badanie okoliczności popełnienia wykroczenia. Wolność mediów zderzyła się tutaj ze sztywnymi procedurami ochrony najważniejszych państwowych budynków. Największym zaskoczeniem jest jednak prawna podstawa całej tej awantury, która dla wielu może okazać się wyjątkowo bolesna.
East News/Paweł Wodzyński
Ironia losu czy paragrafowa pułapka? Przepis, który uderzył w Rachonia, wprowadził... PiS
Oś sporu stanowi kontrowersyjny art. 616a, który zawiera Ustawa o obronie ojczyzny. Dokument ten określa absolutny zakaz fotografowania obiektów wojskowych i infrastruktury krytycznej bez wyraźnego zezwolenia. Jak na ironię, te rygorystyczne przepisy zostały przeforsowane nowelizacją z sierpnia 2023 roku, czyli jeszcze za czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości. Dla prawicowej TV Republika to z pewnością gorzka pigułka do przełknięcia, biorąc pod uwagę jej linię programową i dotychczasowe sympatie polityczne.
Sytuacja robi się jeszcze poważniejsza, gdy spojrzymy na rozporządzenie szefa MON z 17 kwietnia 2025 roku, które drastycznie zaostrzyło konsekwencje łamania tego zakazu. Obecnie grozi za to kara grzywny od 5 do 20 tysięcy złotych, a nawet bezpośredni areszt. Dlaczego wojsko podchodzi do tematu nagrywania z tak ogromnym rygorem? Tę kwestię dosadnie wytłumaczył gen. Wiesław Kukuła, odsłaniając kulisy walki z obcymi służbami.
Obserwujemy szereg drobnych aktywności, które mają na celu pozyskiwanie informacji o naszej infrastrukturze krytycznej. U zatrzymywanych agentów znajdujemy informacje zdjęciowe o położeniu naszych wojsk i jednostek wojskowych. Dlatego jako siły zbrojne poprosiliśmy ustawodawcę o zmianę zapisu (...) i wprowadzenie tego zakazu
Obecnie przed ekipą Telewizji Republika stoi widmo poważnych problemów prawnych. Policja wciąż prowadzi czynności wyjaśniające i jeśli uzna, że doszło do jawnego naruszenia prawa przez Michała Rachonia, sprawa może ostatecznie trafić na wokandę. Pozostaje czekać na to, czy konsekwentna obrona i zasłanianie się tajemnicą dziennikarską uchronią stację przed surowymi konsekwencjami.