Zapłakana Dominika Clarke przerwała milczenie. Diagnoza przeraża, a cena operacji zwala z nóg: "Moje serce pęka"

Zapłakana Dominika Clarke przerwała milczenie. Diagnoza przeraża, a cena operacji zwala z nóg: "Moje serce pęka"

Zapłakana Dominika Clarke przerwała milczenie. Diagnoza przeraża, a cena operacji zwala z nóg: "Moje serce pęka"

instagram.com/rodzinaclarke

Przeprowadzka do Tajlandii miała być pomysłem na nowy biznes i lepsze życie, ale azjatycki sen właśnie zamienił się w koszmar. Kiedy influencerka usłyszała diagnozę lekarzy, a potem zobaczyła rachunek ze szpitala, dosłownie ugięły się pod nią nogi. Kosztorys opiewający na gigantyczną kwotę postawił matkę przed dramatycznym wyborem.

Reklama

Dominika Clarke i "pięcioraczki z Horyńca". Historia, którą żyła cała Polska

Dominika Clarke zyskała ogólnopolską rozpoznawalność jako matka słynnych pięcioraczków z Horyńca. Obecnie influencerka i jej mąż Vincent Clarke wychowują łącznie jedenaścioro dzieci. Jakiś czas temu cała rodzina spakowała walizki i przeniosła się do Azji. Życie w Tajlandii miało być dla nich nowym otwarciem i szansą na rozwój internetowego biznesu. Decyzja od początku budziła ogromne emocje w sieci, a fani śledzili każdy krok wielodzietnej rodziny.

Podziwiam cię kobieto, jestem w szoku – jedenaście dzieci i przeprowadzka do Tajlandii. My jesteśmy we trzy: ja, moja córka i wnuczka. Bywamy tam na wakacjach i marzymy, żeby tam zamieszkać, ale chyba brak nam odwagi.

córki Dominiki Clarke instagram.com/rodzinaclarke

Dramatyczny wypadek córki w Tajlandii. "Wyrok jest bezlitosny"

Nagły wypadek wywrócił życie rodziny do góry nogami. Mała Arianka trafiła na ostry dyżur po tym, jak w jej uchu utknęła styropianowa kuleczka. Sytuacja szybko wymknęła się spod kontroli, bo tajscy lekarze rozłożyli ręce i okazali się bezradni wobec przedmiotu, który zaklinował się zbyt głęboko. Zwykłe wyciągnięcie ciała obcego nie wchodziło w grę, a specjaliści orzekli, że konieczna jest operacja dziecka w pełnej narkozie. Zrozpaczona Dominika Clarke przyznała wprost, że ogarnęła ją całkowita bezradność i paraliżujący strach o zdrowie dziewczynki.

WYROK. Nie udało się. Kuleczka utknęła zbyt niefortunnie, zbyt głęboko. Werdykt jest bezlitosny: potrzebna jest OPERACJA w pełnym uśpieniu. Muszą sprawdzić, czy nie został uszkodzony bębenek. Słowo „operacja” mnie przeraża. Czekam na organizację zabiegu i... koszty. Boję się zapytać.

129 tysięcy za wyjęcie kuleczki? Dominika Clarke sparaliżowana kosztorysem

Prawdziwy cios nadszedł jednak chwilę później, gdy Dominika Clarke otrzymała do rąk oficjalny kosztorys operacji ucha z prywatnego szpitala. Kwota, która widniała na rachunku, po prostu zwala z nóg, bo placówka wyceniła zabieg na astronomiczne 129 000 (sto dwadzieścia dziewięć tysięcy). Ten gigantyczny koszt leczenia w prywatnym szpitalu postawił matkę przed niezwykle trudnym dylematem. Musiała szybko zdecydować: czy ryzykować kolejną trzygodzinną podróż z wymiotującą Arianką do innej placówki, czy zapłacić fortunę 129 000 i wejść w potężne długi. Zszokowana influencerka podzieliła się swoim bólem w sieci, błagając fanów o radę.

129 000 ZA KULECZKĘ STYROPIANOWĄ?! Dostałam kosztorys. Najpierw myślałam, że moje oczy źle widzą... że przecinek jest w złym miejscu, że to jakaś koszmarna pomyłka systemu. Ale widziałam dobrze. 129 000. Słownie: STO DWADZIEŚCIA DZIEWIĘĆ TYSIĘCY! Za wyjęcie małej kuleczki?! Za zabieg, który ma uratować słuch mojego dziecka? Kto ma takie pieniądze „na już”? Co ja mam teraz zrobić?! Czuję się całkowicie SPARALIŻOWANA. Z jednej strony strach o Ariankę, o jej bębenek, o to, czy ta kuleczka nie narobi tam większych szkód... a z drugiej ta astronomiczna kwota, która po prostu zwala z nóg. To jest moment, w którym macierzyństwo zderza się z brutalną ścianą finansów w prywatnym szpitalu. Naprawdę nie wiem, co robić... Zostawić kuleczkę w spokoju i liczyć na cud? Zgodzić się i wejść w długi, których nie udźwignę? Czy ryzykować kolejną 3-godzinną podróż z wymiotującym dzieckiem i szukać innego szpitala, nie wiedząc, czy tam nie będzie tak samo? Moje serce pęka, a głowa płonie od pytań bez odpowiedzi. Pomóżcie mi... Co byście zrobiły na moim miejscu? Czy życie i zdrowie dziecka zawsze musi mieć aż tak wysoką cenę?

W sieci zawrzało. Internauci podzieleni po wpisie zapłakanej matki

Dramatyczny apel natychmiast podzielił internet, a w komentarzach dosłownie zawrzało. Część fanów nie kryła oburzenia kwotą 129 000 za stosunkowo krótki zabieg laryngologiczny. Inni ruszyli ze słowami otuchy, rozumiejąc panikę matki, która drży o to, jak czuje się Arianka. Niestety, nawet w obliczu tak wielkiego stresu, Dominika Clarke musi mierzyć się z uszczypliwościami i bezwzględną oceną internautów. Jedna z fanek, próbując dodać jej sił, dosadnie podsumowała to zjawisko:

Dominiko bardzo Ci gratuluję i trzymaj się, bo teraz złośliwi z zazdrości znowu będą Cię hejtować...

Obok krytyki pojawiło się jednak mnóstwo głosów szczerego wsparcia. Internauci pisali krótko: "Wszystko będzie super. Cieszymy się bardzo, bardzo!" oraz "Niech Ci się wiedzie jak najlepiej!". Sytuacja rodziny w Tajlandii wciąż jest napięta, a obserwatorzy z niecierpliwością odświeżają profile influencerki, czekając na nowe wieści ze szpitala. Czy cena za zdrowie dziecka w prywatnych placówkach nie jest zbyt wygórowana?

Dominika Clarke pokazała grób utraconego synka. Rodzeństwo Henry'ego Jamesa ma dziś 2 lata. Ależ byli maleńcy
Źródło: instagram.com/rodzinaclarke
Reklama
Reklama