Finał poszukiwań Magdaleny Majtyki przyniósł więcej pytań niż odpowiedzi, a błąd służb może okazać się kluczowym elementem tej tragicznej układanki. 41-letnia gwiazda serialu "Na Wspólnej" nie żyje, a jej ciało odnaleziono w lesie pod Oławą. Tajemniczy świadek twierdzi, że policja stała przy jej samochodzie na długo przed makabrycznym odkryciem, ale funkcjonariusze po prostu odjechali.
Szokujące doniesienia świadka. Czy służby zawiodły?
W sprawie, która wstrząsnęła polskim show-biznesem, pojawiają się nowe, niezwykle kontrowersyjne wątki. Jak podaje serwis tuolawa.pl, rozbity samochód aktorki – granatowy Opel Corsa – został zauważony w Biskupicach Oławskich znacznie wcześniej, niż oficjalnie podano. Chronologia zdarzeń przedstawiona przez informatora jest porażająca:
* Godzina 11:00: Świadek znajduje w lesie uszkodzonego Opla Corsę.
* Godzina 12:00: Na miejscu pojawia się policja Wrocław, funkcjonariusze wykonują zdjęcia, a następnie... odjeżdżają.
Dopiero później powiązano porzucony wrak z trwającymi poszukiwaniami znanej aktorki. To, co wydarzyło się w lesie, wygląda na kompromitujące niedopatrzenie lub niewytłumaczalną bierność służb. Magdalena Majtyka była poszukiwana przez media w całym kraju, a jej auto stało niezabezpieczone.
Świadek zgłosił znalezienie uszkodzonego samochodu już w czwartek przed południem. Dowiedzieliśmy się, że o tajemniczo pozostawionym przy leśnej drodze w Biskupicach Oławskich, uszkodzonym Oplu Corsa, Policja wiedziała już w czwartek... Świadek natrafił na samochód ok. godz. 11.00 w czwartek. Powiadomił Policję, która po ok. godzinie miała się pojawić na miejscu oraz - jak słyszymy - wykonać kilka zdjęć i odjechać. Dlaczego szybciej nie skojarzono, że samochód może należeć do poszukiwanej aktorki Magdaleny Majtyki
instagram.com/majtykamagda
Tragiczny finał w lesie. Ciało Magdaleny Majtyki odnalezione niedaleko auta
Opieszałość lub brak procedur mogły mieć kluczowe znaczenie. Opel Corsa o numerze rejestracyjnym DW6PS93 znajdował się około 50 kilometrów od miejsca zamieszkania kobiety. Niedaleko rozbitego pojazdu dokonano makabrycznego odkrycia.
Informację o śmierci potwierdziły służby oraz dziennikarze będący na miejscu zdarzenia w Biskupicach Oławskich. Magdalena Majtyka nie żyje – ten komunikat wstrząsnął fanami i bliskimi artystki.
41-letnia Magdalena Majtyka nie żyje. Ciało kobiety zostało odnalezione na terenie Biskupic Oławskich. Na miejscu prowadzone są czynności przez policjantów pod nadzorem prokuratury
Komenda Miejska Policji we Wrocławiu wydała oficjalne oświadczenie, ucinając wszelkie spekulacje i potwierdzając najczarniejszy scenariusz:
Z przykrością potwierdzamy tragiczną informację, że zaginiona 41-letnia Magdalena Majtyka nie żyje. Ciało kobiety zostało odnalezione w dniu dzisiejszym na terenie Biskupic Oławskich. Na miejscu prowadzone są czynności przez policjantów pod nadzorem prokuratury. W tej sprawie prowadzone będzie śledztwo, które ma na celu wyjaśnienie wszystkich okoliczności zdarzenia. Rodzinie i bliskim składamy szczere wyrazy współczucia.
"Madziu, wróć do nas". Rozpaczliwy apel męża i brak leków
Dramat rozpoczął się 4 marca wieczorem. Wtedy zaginiona aktorka była widziana po raz ostatni w rejonie południowego Wrocławia, w okolicach ulicy Karkonoskiej.
Gdy kontakt z kobietą się urwał, rodzina natychmiast zgłosiła sprawę. W mediach społecznościowych trwała gorączkowa walka z czasem. Mąż artystki, Piotr Bartos, opublikował w sieci chwytający za serce apel:
Zaginęła moja żona Magda Majtyka… Od wczoraj trwają poszukiwania policji. Bardzo proszę o przekazywanie tej informacji w mediach społecznościowych. Madziu, wróć do nas, kochamy ciebie i czekamy.
Sytuacja była o tyle dramatyczna, że Magdalena Majtyka regularnie przyjmowała leki. Rodzina przekazała, że 41-letnia aktorka wyszła z domu bez ochrony, której potrzebowała każdego dnia. To czyniło z poszukiwań dramatyczny wyścig ze śmiercią, który ostatecznie został przegrany.
Kim była Magdalena Majtyka? Widzowie zapamiętają ją z hitu TVN
Śmierć Magdaleny Majtyki to bolesny cios dla polskiej kultury. Artystka była znana szerokiej publiczności przede wszystkim jako aktorka serialu "Na Wspólnej", ale jej talent można było podziwiać również na deskach teatru. Fani produkcji oraz środowisko aktorskie pogrążyli się w głębokiej żałobie.
Obecnie zarządzono sekcję zwłok, która ma wskazać bezpośrednią przyczynę zgonu. Teraz to prokuratura musi odpowiedzieć na pytanie, czy ten dramat musiał skończyć się w lesie pod Oławą i dlaczego Opel Corsa nie został zabezpieczony natychmiast po zgłoszeniu świadka.