Hannah Neeleman, znana w sieci jako Ballerina Farm, znowu jest w ciąży. Była baletnica, która porzuciła światła wielkiego miasta na rzecz pieluch, garów i dojenia krów, spodziewa się dziewiątego dziecka. Choć 35-latka promuje skromne życie na wsi, w sieci wrze, bo jej sielską codzienność finansuje gigantyczna fortuna męża-miliardera.
Ciąża w cieniu reklamy. Dziecko nr 9 i promocja białka
Stało się to, co wielu internautów przewidywało od dawna. Hannah Neeleman, ikona ruchu tradwives, oficjalnie potwierdziła, że jej rodzina wielodzietna znów się powiększy. Jednak sposób, w jaki Ballerina Farm przekazała tę nowinę, wywołał falę złośliwych komentarzy. Zamiast intymnego wyznania, fani otrzymali komunikat o błogosławionym stanie wpleciony w... reklamę suplementów.
Radosną nowinę o tym, że dziewiąte dziecko influencerki jest w drodze, usłyszeliśmy między zachwalaniem składu Farmer Protein Powder. Mormońska influencerka perfekcyjnie monetyzuje swoją prywatność, co dla wielu jest dowodem na to, że jej życie to wcale nie sielanka, a świetnie prosperujące przedsiębiorstwo. W spocie reklamowym, głaszcząc ciążowy brzuch, Hannah nawiązała do swojej przeszłości:
Jako baletnica jesteś kojarzona z elegancją, gracją i wdziękiem. Ale jest jeszcze jedno określenie, które nie pada wystarczająco często: siła. Na tej scenie nauczyłam się być silna i ta siła nigdy cię nie opuszcza. Ona cię przygotowuje
instagram.com/ballerinafarm
Manipulacja w chmurach i koniec marzeń o Juilliard
Zanim Hannah Neeleman stała się twarzą "tradycyjnych żon", wróżono jej wielką karierę. Studiowała The Juilliard School balet w Nowym Jorku i miała świat u stóp. Wszystko zmieniło się, gdy na jej drodze stanął Daniel Neeleman. Syn założyciela linii lotniczych JetBlue nie zamierzał przyjmować odmowy, gdy Hannah nie chciała się z nim umówić.
Mężczyzna wykorzystał wpływy ojca, by dosłownie osaczyć ją w powietrzu. Wiedząc, którym lotem podróżuje Hannah, pociągnął za odpowiednie sznurki i zaaranżował sytuację tak, by usiąść tuż obok niej. To, co on nazwał romantycznym podstępem, wielu internautów określa dziś mianem "creepy" manipulacji. Miliarder Daniel Neeleman dopiął swego — pobrali się po trzech miesiącach znajomości, a pierwsza ciąża pojawiła się pół roku po ślubie, definitywnie przekreślając marzenia Hannah o byciu primabaleriną.
instagram.com/ballerinafarm
Miliardy na koncie i fartuch na pocieszenie
To właśnie dysonans między bajecznym bogactwem a kreowanym wizerunkiem umęczonej gospodyni budzi największe emocje. Rodzina mormonów opływa w luksusy, których na Instagramie zazwyczaj nie widać. Tradycyjne życie na wsi, jakie pokazuje Ballerina Farm, to dla wielu "bieda na pokaz".
Symbolem tego stała się głośna afera urodzinowa. Podczas gdy Hannah marzyła o wycieczce do Grecji, by choć na chwilę odpocząć od tradycyjnych wartości i domowego kieratu, jej mąż — dziedzic lotniczej fortuny — podarował jej... fartuch do zbierania jajek. Ten gest wstrząsnął opinią publiczną, która bezlitośnie wytknęła parze, że Hannah żyje w "złotej klatce", gdzie jej jedynym zadaniem jest rodzenie kolejnych spadkobierców.
instagram.com/ballerinafarm
Ucieczka do Irlandii i gorzka prawda w komentarzach
Na początku 2025 roku Hannah Neeleman wraz z mężem i gromadką potomstwa przeniosła się do Irlandii, by uczyć się gotowania w Ballymaloe Cookery School. Choć zdjęcia z europejskich wojaży są piękne, fani coraz częściej dostrzegają pęknięcia na tym idealnym obrazku. Pod postami o kolejnym dziecku, oprócz gratulacji, pojawiają się pytania o zdrowie i psychikę kobiety.
Internauci nie zostawiają na mężu gwiazdy suchej nitki, sugerując, że kolejna ciąża to dowód na całkowite podporządkowanie Hannah woli Daniela. "Ona wygląda na wykończoną, a nie szczęśliwą", "Czy to jeszcze miłość, czy już hodowla?" — to tylko niektóre z gorzkich komentarzy, które pojawiają się w sieci. Czy dziewiąte dziecko w tej medialnej układance to spełnienie marzeń Hannah, czy kolejny kaprys jej wpływowego męża? Tego na Instagramie z pewnością nie przeczytamy.