Tak oszukują butelkomaty. Rekordzista wyłudził prawie 200 tys. zł jedną butelką. "To logistyczne arcydzieło"

Tak oszukują butelkomaty. Rekordzista wyłudził prawie 200 tys. zł jedną butelką. "To logistyczne arcydzieło"

Tak oszukują butelkomaty. Rekordzista wyłudził prawie 200 tys. zł jedną butelką. "To logistyczne arcydzieło"

pixabay.com

Zaledwie 50 groszy kaucji kontra blisko 200 tysięcy złotych zysku. Polski system kaucyjny działa dopiero czwarty miesiąc, a już stał się poligonem doświadczalnym dla domorosłych kombinatorów i zorganizowanych grup. To nie jest zwykła kradzież – to walka, w której stawką są miliony, a orężem... zwykła żyłka wędkarska i zaawansowany kod. Choć operatorzy uspokajają, że panują nad sytuacją, historia pewnego "rekordzisty" pokazuje, że jedna butelka może stać się kluczem do fortuny.

Reklama

Najsłabsze ogniwo systemu. Jak oszukują w małych sklepach

Podczas gdy w wielkich marketach stoją naszpikowane elektroniką maszyny, w mniejszych placówkach (poniżej 200 mkw.) króluje czynnik ludzki. To właśnie tam, gdzie odbywa się zbiórka manualna opakowań, system jest najbardziej dziurawy. Nieuczciwy pracownik, wyposażony w ręczny skaner, staje się panem sytuacji.

Mechanizm jest prosty i bezczelny: kod kreskowy tej samej butelki jest skanowany wielokrotnie, a do worka zbiorczego zamiast kaucjonowanych opakowań trafiają zwykłe śmieci lub butelki "przemycane" masowo zza wschodniej granicy, które normalnie nie powinny trafić do systemu. Szacuje się, że w ten sposób nieuczciwy personel w zaledwie jednej placówce może wyłudzić nawet kilka tysięcy złotych miesięcznie.

Operatorzy, tacy jak PolKa czy Kaucja.pl, są jednak świadomi tego procederu i weryfikują worki w centrach zliczania. Jak zauważa Piotr Okurowski:

Zbiórka manualna jest dobrze zabezpieczona, a ewentualny koszt błędu ponosi sklep. Model ręcznej zbiórki wymusza dużą staranność po stronie handlu. Jeśli właściciel sklepu raz czy drugi wypłaci nadmiarową kaucję i nie odzyska jej od operatora, bardzo szybko wprowadza odpowiednie procedury.

plastikowa butelka pixabay.com

"Metoda na sznurek" i fałszywe etykiety. Domowe sposoby na darmową gotówkę

Bardziej zdeterminowani "łowcy kaucji" biorą na celownik automat do zwrotu butelek kaucja. W sieci krążą legendy o tzw. "metodzie na sznurek". Oszust przywiązuje żyłkę do szyjki butelki PET, wkłada ją do maszyny, a po zeskanowaniu – gwałtownie wyciąga, zanim zgniecie ją prasa. Choć brzmi to jak zabawa, potencjalne straty mogą być gigantyczne.

Teoretycznie oszust na szybkiej maszynie, przetwarzającej 40 opakowań na minutę, mógłby 'wypracować' blisko 10 000 zł w ciągu zaledwie 8-godzinnej zmiany.

Równie groźne są "domowe drukarnie", które powoli stają się hurtowym biznesem dla gangów. Przestępcy drukują fałszywe kody EAN i piktogram kaucji, naklejając je na butelki z importu. W ten sposób wprowadzają do obiegu odpady, za które nikt nigdy nie zapłacił.

Nie widzimy takiego zagrożenia, żeby ktoś na dużą skalę chciał produkować czy podrabiać butelki, wydmuchiwać je i naklejać etykiety. To proces relatywnie kosztowny, a sama logistyka rozprowadzenia takich opakowań po automatach RVM byłaby bardzo droga

— uspokaja jednak Piotr Okurowski.

Genialny oszust z Kolonii. 1,2 miliona razy jedna butelka

Podczas gdy w Polsce system raczkuje, nasi zachodni sąsiedzi mają już swojego "króla przekrętów". Absolutnym rekordzistą jest 37-letni właściciel sklepu z Kolonii, który udowodnił, że najciemniej jest pod latarnią. Jako osoba z wewnątrz, mająca dostęp do zaplecza automatu, dokonał niemożliwego.

Mężczyzna nie bawił się w sznurki. Zbudował specjalny, drewniany stelaż wyposażony w tunel magnetyczny. Ta konstrukcja sprawiała, że czujniki maszyny "głupiały" – rejestrowały przyjęcie butelki, ale nie wysyłały jej do zgniatarki. Dzięki temu ta sama butelka PET została zeskanowana ponad 1,2 miliona razy.

Algorytmy operatora zapadły na swoistą "ślepotę analityczną", nie wykrywając na czas, że jeden mały sklep generuje zwroty na poziomie wielkiego marketu. Zysk oszusta? Ponad 44 tysiące euro (ok. 190 tys. zł). Sędzia prowadzący sprawę nazwał to wprost:

logistycznym arcydziełem

Hakerzy wchodzą do gry. Klonowanie bonów i luki w kodzie

Fizyczne oszustwa to jednak przeżytek przy tym, co potrafią zrobić cyberprzestępcy. W Danii odkryto lukę "Double Scanning". Hakerzy wykorzystali fakt, że automaty RVM i systemy kasowe potrzebują czasu na synchronizację danych z chmurą.

Wykorzystując to opóźnienie, klonowali bony wydawane przez butelkomaty i realizowali je jednocześnie w wielu kasach różnych sklepów. W ten sposób potrafili opróżnić budżety supermarketów w kilka godzin, nie brudząc sobie rąk ani jedną butelką. To realne zagrożenie dla całych sieci handlowych.

Wiemy znacznie więcej o strukturze wprowadzeń, niż mogłoby się wydawać potencjalnym frauderom. Analiza danych pozwala szybko wychwycić anomalie geograficzne czy statystyczne

— ostrzega Piotr Okurowski, zaznaczając, że polscy operatorzy wyciągnęli lekcje z błędów Zachodu.

Surowe kary. Zabawa z butelkomatem może skończyć się więzieniem

Wielu zastanawia się, ile wynosi kaucja za butelkę – to 50 groszy. Jednak próba nielegalnego jej zdobycia może kosztować wolność. Polskie prawo jest w tej kwestii bezlitosne. Takie działanie to nie "spryt", a przestępstwo z Art. 286 Kodeksu karnego (oszustwo), za które grozi do 8 lat więzienia.

Jeśli jednak sprawca, próbując siłowo wyciągnąć butelkę, uszkodzi zabezpieczenia maszyny, prokurator może zakwalifikować to jako kradzież z włamaniem (Art. 279 KK). Wtedy "widełki" sięgają aż 10 lat pozbawienia wolności.

Poczucie anonimowości w sklepie to fikcja.

Faktycznie skala zjawiska jest jak dotąd niewielka. Większość sklepów, w których oddajemy opakowania, jest objęte monitoringiem, choć oczywiście nie ze względu na system kaucyjny. Nagrania pozwalają łatwo identyfikować próby oszustw i mogą stanowić dowód – podobnie jak w przypadku kradzieży

— podkreśla Magdalena Markiewicz.

Pomyślcie o tym, zanim spróbujecie oszukać automat – te 50 groszy może być najdroższym błędem w waszym życiu.

Tak wygląda grób Bożeny Dykiel. Nie tak miało być. Postąpiono wbrew woli rodziny. Widok chwyta za serce [zdjęcia]
Źródło: AKPA
Reklama
Reklama