Władimir Semirunnij zdobył medal i natychmiast zadzwonił do Rosji. Tak odpowiedział jego ojciec

Władimir Semirunnij zdobył medal i natychmiast zadzwonił do Rosji. Tak odpowiedział jego ojciec

Władimir Semirunnij zdobył medal i natychmiast zadzwonił do Rosji. Tak odpowiedział jego ojciec

instagram.com/teampl

To nie była zwykła radość, to była eksplozja stłumionych emocji po "najdłuższej godzinie w życiu". Władimir Semirunnij, nowy bohater polskiego sportu, w oczekiwaniu na wyniki rywali przeżywał istne katusze. Jak sam przyznał, patrząc na ekran, ze stresu "obgryzał palce, a właściwie połykał własną rękę". Gdy w końcu stało się jasne, że olimpijskie srebro należy do niego, chwycił za telefon. To, co usłyszał od ojca, wyciska łzy.

Reklama

"Jesteś najlepszym synem". Poruszająca rozmowa z ojcem i milczący telefon matki

Tuż po morderczym wyścigu w zimowych igrzyska olimpijskich 2026 na 10 000 metrów, gdy opadł pierwszy bitewny kurz, myśli świeżo upieczonego wicemistrza olimpijskiego powędrowały w jedną stronę — do rodziny, która została w Rosji. Sytuacja wizowa i geopolityczna sprawiła, że rodzice Władimira Semirunnija nie mogli przytulić syna w Mediolanie. Co więcej, Władimir Semirunnij nie widział się z matką od półtora roku.

Gdy emocje sięgały zenitu, zawodnik wybrał numer do mamy. W słuchawce usłyszał jednak tylko sygnał. Kobieta nie odbierała, prawdopodobnie dlatego, że w tej samej chwili jej telefon był czerwony od połączeń z gratulacjami. Syn został bohaterem w Polsce, a ona w Rosji nie mogła go usłyszeć w najważniejszym momencie życia. Na szczęście, po chwili odebrał tata.

Dobrze, że tata odebrał. Powiedział, że jestem najlepszym synem, a on jest najlepszym ojcem. Odpowiedziałem mu, że dziękuję, iż naprawdę wierzyli we mnie

Ta krótka, męska wymiana zdań pokazuje, jak gigantyczny ciężar psychiczny dźwigał na sobie 23-latek. Mimo ogromnej tęsknoty, Semirunnij ma nadzieję, że ten sukces kruszy mury.

Z mamą nie widziałem się już półtora roku. Myślę, że teraz po medalu nie będzie problemu ogarnąć im wizę i spotkać się choćby na tydzień

vladimir semirunnii w czasie biegu na 10000m igrzyska olimpijskie 2026 instagram.com/teampl

CZYTAJ TAKŻE: Snoop Dogg oszalał na punkcie polskiego "przysmaku". Biegał po wiosce olimpijskiej i pytał o jedno

Obiecał to prezydentowi. "Nie rzucam słów na wiatr"

Droga do tego medalu była bardziej kręta niż tor łyżwiarski. Urodzony w Jekaterynburgu zawodnik podjął życiowe ryzyko — sprzeciwił się wojnie, uciekł z reżimu Putina i wybrał Polskę. To nie była kalkulacja, to był odruch serca i poszukiwanie normalności. W procesie zmiany barw kluczową rolę odegrali Konrad Niedźwiedzki, szef Polskiej Misji Olimpijskiej oraz prezydent Karol Nawrocki, którzy zaufali młodemu chłopakowi.

Semirunnij to człowiek z zasadami. Gdy otrzymał polski paszport, złożył obietnicę, której dotrzymanie stało się jego obsesją.

Ten medal zdobywam dla Polski. Jedyne, jak mogę podziękować Polsce, to zdobywać medale. (...) Dziękuję bardzo panu prezydentowi i Konradowi Niedźwiedzkiemu, że naprawdę pomogli mi z moim celem. (...) Nie rzucam słów na wiatr. Powiedziałem, że zdobędę ten medal i go zdobyłem

Dziś nikt nie ma wątpliwości, że Władimir jest "nasz". Jak sam wzruszająco przyznaje: "Tylko Polska chciała mnie przyjąć".

Horror na lądzie, piekło na lodzie. "Agata zabrała mi stroje"

Bieg na 10 kilometrów to nie jest zwykły wyścig, to walka o przetrwanie. Semirunnij musiał zmierzyć się nie tylko z rywalami, takimi jak fenomenalny Czech Metodej Jilek, ale też z własnym organizmem. Warunki w Mediolanie były mordercze — zawodnik przyznał, że było mu "gorąco w kasku", a lód był "ciężki", co na ostatnich siedmiu rundach zamieniło jazdę w bolesną walkę o każdy metr.

Jednak klucz do sukcesu leżał też w głowie i... przesądach. Tutaj do akcji wkroczyła Agata Jabłońska, menedżerka ekipy.

Mam w głowie coś takiego, żeby nigdy nie brać strojów na dekorację. Dlatego Agata już cztery dni przed startem zabrała je z mojego pokoju i dziękuję jej bardzo za to. Fajnie, że moja ekipa uważnie patrzy na sprawy, które mają wpływ na to, co dzieje się w mojej głowie

Dzięki temu "oczyszczeniu głowy" i żelaznej dyscyplinie ("nie patrzeć na tablicę z rundami!"), Polak przetrwał kryzys.

vladimir semirunnii ze srebrnym medalem igrzysk olimpijskich 2026 instagram.com/teampl

Szampan od Czerwonki i "kucie" hymnu po nocach

Semirunnij w Polsce czuje się jak w domu nie tylko dzięki paszportowi, ale dzięki ludziom. Tuż po ogłoszeniu wyników w polskim obozie zapanowało szaleństwo. Natalia Czerwonka nie czekała na oficjalną część — chwyciła szampana i oblała nim wicemistrza olimpijskiego, co najlepiej pokazuje chemię w tej drużynie.

Władimir udowodnił też, że bycie Polakiem traktuje śmiertelnie poważnie. Już wcześniej uczył się Mazurka Dąbrowskiego, ale życie zweryfikowało jego wiedzę podczas ślubowania.

Na ślubowaniu zaśpiewałem pierwszą zwrotkę i refren, drugiej zwrotki nie znałem. A tam była druga! Wszyscy śpiewają, więc pomyślałem: "O kurde, muszę jeszcze pouczyć się trochę"

Nadrabianie zaległości poszło mu świetnie, bo dziś śpiewa hymn z dumą, a w Tomaszowie Mazowieckim, gdzie mieszka ze swoją dziewczyną Klaudią, jest lokalnym bohaterem.

Musiał gryźć medal, bo był za ciężki na jedną rękę

Na koniec tej pięknej historii jest też moment humorystyczny. Gdy Semirunnij odebrał srebro, tradycyjnie chwycił je w zęby, by sprawdzić "jak smakuje". Okazało się, że krążek z Mediolanu to prawdziwy ciężar — dosłownie i w przenośni. Zawodnik musiał trzymać go dwiema rękami. Dlaczego?

Z trenerem ćwiczyłem latem siłownię, ale teraz nie, żeby wchodzić w strój. Naprawdę ciężko w jednej ręce go utrzymać

Dla Polski i dla Władimira Semirunnija ten ciężar jest jednak najsłodszym ciężarem na świecie. A on sam zapowiada: to dopiero początek. Za cztery lata idzie po złoto.

Jest największą pięknością na igrzyskach? Jutta Leerdam robi furorę, Holendrzy mają jej dość, a kiedyś obrażała Polskę [zdjęcia]
Źródło: instagram.com/juttaleerdam
Reklama
Reklama