Bożena Dykiel nie żyje. Jej jedno zdanie o pandemii podzieliło Polskę na pół

Bożena Dykiel nie żyje. Jej jedno zdanie o pandemii podzieliło Polskę na pół

Bożena Dykiel nie żyje. Jej jedno zdanie o pandemii podzieliło Polskę na pół

AKPA

13 lutego 2026 roku odeszła kobieta-instytucja, która przez dekady była obecna w naszych domach, rozśmieszając do łez i wzruszając do głębi. Bożena Dykiel nie żyje. Wybitna aktorka miała 77 lat. Choć na ekranie była wulkanem energii, prywatnie toczyła walkę, którą długo ukrywała za szerokim uśmiechem. Jej słowa o bagatelizowaniu objawów brzmią dziś jak bolesne memento.

Reklama

"Mój mózg był niedotleniony". Dramat na planie i walka o każdy oddech

To miał być zwykły dzień na planie. Praca wrzała, emocje w scenariuszu sięgały zenitu, a ona jak zawsze dawała z siebie 200 procent. Jednak organizm powiedział "dość". Kiedy Bożena Dykiel straciła przytomność na planie serialu, początkowo zbagatelizowała sprawę. Sądziła, że to zwykłe przeziębienie lub chwilowa infekcja, którą można "rozchodzić". Prawda okazała się jednak brutalna. Była to poważna wada serca u aktorki.

Lekarze w Instytucie Kardiologii w Aninie nie mieli wątpliwości i postawili sprawę na ostrzu noża: jeśli chce pani żyć, musi się pani poddać operacji. Konieczne było natychmiastowe wszczepienie nowej zastawki. Aktorka, znana z twardego charakteru, w końcu zrozumiała, że zdrowie Bożeny Dykiel wisiało na włosku przez jej własny pracoholizm.

Przez lata bagatelizowałam zdrowie. Wiedziałam, że mam wadę serca, ale dalej żyłam jak wariatka (…) Kręciliśmy w "Na Wspólnej" wątek, jak to Ziębowie przechodzili małżeński kryzys. Sceny były emocjonalne i trudne. Pracowałam cztery dni w tygodniu po 12 godzin. (…) Mój mózg był niedotleniony, bo wadliwa zastawka raz mi się otwierała, raz nie. I któregoś dnia upadłam.

zbliżenie na twarze Bożeny Dykiel i jej męża AKPA

Nie tylko serce. Honda na scenie i kontrowersje, które dzieliły Polaków

Ale Bożena Dykiel to nie była tylko serialowa Maria Zięba. To legenda teatru, o której ksiądz Andrzej Luter napisał, że była żywiołem. Widzowie do dziś wspominają jej rolę Goplany w "Balladynie" Adama Hanuszkiewicza, kiedy wjechała na deski Teatru Narodowego na... Hondzie! To był symbol jej temperamentu. Aktorka nigdy nie bała się iść pod prąd, co w ostatnich latach przysporzyło jej tyle samo fanów, co krytyków.

Nie unikała tematów tabu ani skandali. Polska żyła jej kontrowersyjnymi wypowiedziami na temat pandemii, teoriami o wirusach czy słynnymi "okularami leczniczymi", które zachwalała w telewizji śniadaniowej. Była bezkompromisowa i waliła prosto z mostu, nawet jeśli świat nauki łapał się za głowę. Mimo twardej skorupy, w 2021 roku przyznała się do słabości. Bożena Dykiel depresja — te słowa wstrząsnęły mediami, gdy gwiazda opowiedziała o swoim zmaganiu z "cichym zabójcą".

zbliżenie na twarz bożeny dykiel AKPA

Maria Zięba osierociła "Na Wspólnej". Fani nie mogą powstrzymać łez

Fani serialu "Na Wspólnej" przecierali oczy ze zdumienia, gdy rok temu ich ulubienica nagle zniknęła. Jubileuszowy, 4000 odcinek Na Wspólnej, który miał być radosnym świętowaniem urodzin jej bohaterki, stał się początkiem pożegnania. Postać Marii Zięby wyjechała do Hiszpanii, a widzowie zostali z pustką i pytaniami. Mieczysław Hryniewicz, grający jej męża, został na planie sam, a jego wątek zawisł w próżni.

Produkcja musiała radzić sobie w nietypowy sposób. Jak zdradził informator z planu, zastosowano zabieg, w którym o nieobecnej gwieździe "inni po prostu mówią", by utrzymać iluzję jej obecności w świecie przedstawionym.

To normalny zabieg, jak ktoś jest ważny dla fabuły, a nie można go pokazać. Wtedy wątek takiej postaci toczy się bez danego aktora i po prostu inni o nim mówią i na bieżąco od nich dowiadujemy się, co się dzieje u takiego bohatera.

Niestety, powrót Bożeny Dykiel do serialu pozostał w sferze marzeń. Dziś, gdy żegnamy niezapomnianą Madę Muller z "Ziemi obiecanej" i kultową Aniołową z "Alternatywy 4", warto pamiętać jej przesłanie. Mimo bólu, hejtu i choroby, Bożena Dykiel chciała dla nas jednego:

Uśmiechajmy się do siebie, bo to jest ważne.

Reklama
Reklama