Oficjalnie jest okazem zdrowia, a jego wyniki są "zadziwiająco wyśmienite". Jednak podczas gdy oficjalne raporty mówią o "tężyźnie fizycznej", rzeczywistość na nagraniach z Białego Domu budzi przerażenie. W czerwcu 2026 roku Donald Trump skończy 80 lat. Czy najstarszy prezydent w historii USA rzeczywiście jest w formie, o jakiej zapewnia Biały Dom, czy może jesteśmy świadkami medycznego tuszowania faktów?
"Genialny wynik" kontra rzeczywistość. O co chodzi z testem poznawczym?
Wystarczyło jedno oświadczenie na platformie Truth Social Donald Trump, by w sieci zawrzało. Prezydent po raz kolejny pochwalił się, że jego zdolności poznawcze są na nadludzkim poziomie. W teście MoCA (Montrealska Skala Oceny Funkcji Poznawczych) uzyskał wynik 30/30 punktów.
Prezydent świętuje sukces, ale eksperci sprowadzają go na ziemię: to tak, jakby chwalić się umiejętnością zawiązania butów na egzaminie z fizyki kwantowej. Test ten służy do wykrywania wczesnych oznak demencji, a nie do mierzenia geniuszu geopolitycznego. Trump jednak traktuje go jak trofeum i w swoim stylu atakuje oponentów.
Lekarze z Białego Domu właśnie poinformowali, że jestem w doskonałym stanie zdrowia i że po raz trzeci z rzędu uzyskałem wynik doskonały (co oznacza, że odpowiedziałem poprawnie na 100 proc. zadanych pytań!) w badaniu funkcji poznawczych, którego żaden inny prezydent ani poprzedni wiceprezydent nie był skłonny poddać się. P.S. Jestem głęboko przekonany, że każdy kandydat na prezydenta lub wiceprezydenta powinien być zobowiązany do poddania się rygorystycznemu, znaczącemu i sprawdzonemu badaniu poznawczemu. Naszym wielkim krajem nie mogą rządzić głupi lub niekompetentni ludzie!
Tymczasem dr Jonathan Reiner, kardiolog z George Washington University, publicznie wezwał Kongres do niezależnej oceny zdolności przywódcy. Bezpośrednim powodem nie były jednak wyniki testów, a... list do premiera Norwegii. Trump skarżył się w nim na brak Pokojowej Nagrody Nobla, sugerując, że teraz "nie czuje się już zobowiązany do myślenia wyłącznie o pokoju", co pozwala mu skupić się na przejęciu kontroli nad Grenlandią.
Maria Corina Machado oddaje swoją Pokojową Nagrodę Nobla Donaldowi Trumpowi / Fot. x.com/whitehouse-wc
CZYTAJ TAKŻE: Henryka Krzywonos walczy o życie w szpitalu. Korzysta ze specjalnego sprzętu medycznego
Tajemnica "rzadkiej krwi" i siniaki na dłoniach
Fioletowe plamy na dłoniach, których nie jest w stanie przykryć nawet gruby makijaż, stały się symbolem zagadki medycznej 79-latka. Lekarz Sean Barbabella potwierdził u prezydenta łagodną postać przewlekłej niewydolności żylnej (objawiającą się m.in. obrzękami nóg), ale stan dłoni to efekt kuriozalnej terapii własnej prezydenta.
Okazuje się, że Donald Trump przyjmuje codziennie aż 325 mg aspiryny – dawkę znacznie przewyższającą standardy profilaktyczne (80-100 mg). W wywiadzie dla The Wall Street Journal polityk zignorował ostrzeżenia przed krwotokami, przedstawiając własną, dość oryginalną teorię fizjologii.
Mówią, że aspiryna jest dobra na rozrzedzanie krwi, a ja nie chcę gęstej krwi przepływającej przez moje serce. Chcę ładnej, rzadkiej krwi przepływającej przez moje serce. Czy to ma sens?
Dla lekarzy sensu nie ma to za grosz, ale prezydent pozostaje niewzruszony, twierdząc, że "nie okazałby bólu". Siniaki na rękach Trumpa to jednak najmniejszy problem – medyków przeraża ryzyko niekontrolowanych krwawień wewnętrznych przy tak "rzadkiej krwi".
facebook.com/DonaldTrump
"Nie bawię się patyczkami". Dziwne zachowania i anegdoty
20 stycznia 2026 roku, w rocznicę zaprzysiężenia na drugą kadencję, konferencja prasowa Trumpa w Białym Domu zamieniła się w groteskowy spektakl. Dziennikarze wstrzymali oddech, gdy prezydent zaczął manipulować metalowym biurowym gadżetem, by po chwili, z uśmiechem godnym dziecka w piaskownicy, zrzucić na dywan dowody swoich sukcesów.
Przywódca USA rzuca na podłogę materiały, także te mówiące o jego sukcesach
- relacjonował na gorąco Paweł Żuchowski RMF.
Wśród "wyrzuconych" materiałów znalazła się broszura propagandowa "365 zwycięstw w ciągu 365 dni". Czy to specyficzne poczucie humoru, czy – jak sugerują krytycy – zaburzenia funkcji poznawczych, takich jak koncentracja i planowanie? Biały Dom milczy, a sam Trump pytany o incydenty, zazwyczaj zmienia temat na swoje wyniki w golfie.
Donald Trump jest znanym miłośnikiem golfa / Fot. Wiki Commons
Diagnozy na odległość i medyczna wojna domowa
Temat zdrowia psychicznego prezydenta to otwarty konflikt. Grupa psychiatrów, która podpisała petycję o odwołanie Trumpa, nie bawi się w dyplomację. Stawiają diagnozy bez bezpośredniego badania pacjenta, łamiąc zasady "reguły Goldwater", ale twierdzą, że sytuacja wymaga nadzwyczajnych środków.
Ciąży na nas etyczna odpowiedzialność, by przestrzec opinię publiczną przed niebezpieczną chorobą psychiczną Donalda Trumpa
- tak sprawę stawia dr John Gartner.
Odpowiedź Białego Domu jest natychmiastowa i brutalna. Steven Cheung, dyrektor ds. komunikacji, oskarża "internetowych lekarzy" o łamanie przysięgi Hipokratesa i brak profesjonalizmu. To nie jest już debata medyczna, to polityczna wojna na wyniszczenie, gdzie amunicją są hasła o "szaleństwie" i "braku kontaktu z rzeczywistością".
Fast foody, dieta i walka z wagą
Mimo zbliżającej się osiemdziesiątki, dieta Donalda Trumpa to koszmar dietetyka. Raport z 2025 roku wskazuje, że przy wzroście 191 cm prezydent waży 101 kg, co oznacza nadwagę. Jego menu opiera się na fast foodach i dietetycznej coli, a sport ogranicza się do jazdy wózkiem golfowym, ponieważ prezydent uważa ćwiczenia za "nudne".
Po ostatnich badaniach w Walter Reed National Military Medical Center, otoczenie prezydenta próbowało uspokoić nastroje. Rzeczniczka Karoline Leavitt zapewniała, że rezonans magnetyczny Trumpa wypadł idealnie i miał charakter czysto profilaktyczny. Sam Trump, pytany o szczegóły badania MRI, odpowiedział z rozbrajającą szczerością, która znów zrodziła więcej pytań niż odpowiedzi:
Nie mam pojęcia, to był tylko rezonans magnetyczny. (...) Którą część ciała? To nie był mózg, bo przeszedłem test poznawczy i zdałem go celująco
x.com/WhiteHouse
W sieci wrze: "To nie film, to rzeczywistość"
Podczas gdy politycy przerzucają się oświadczeniami, internauci nie zostawiają na prezydencie suchej nitki. Polaryzacja w komentarzach sięga zenitu, a stan zdrowia Donalda Trumpa stał się tematem numer jeden w mediach społecznościowych. Głos ludu jest bezlitosny i pełen obaw:
80-latek z fast foodem w ręku i kodami nuklearnymi w drugiej? To nie jest film, to rzeczywistość.
Mój dziadek też tak upuszczał rzeczy, zanim zdiagnozowano u niego demencję. To nie jest śmieszne, to groźne.
Zostawcie go w spokoju, facet ma więcej energii niż połowa Kongresu razem wzięta! Lewica po prostu nie może znieść jego sukcesów.
Czy mamy do czynienia z medycznym cudem, czyli 80-latkiem o diecie nastolatka i sercu sportowca, jak twierdził niegdyś dr Harold Bornstein? Czy może z politykiem, którego otoczenie desperacko próbuje ukryć postępujące problemy geriatryczne? Jedno jest pewne: w tej kadencji pytania o zdrowie najstarszego prezydenta w historii USA będą padać częściej niż kiedykolwiek.